"MSZ RP przekazało stanowczy protest oraz wezwało stronę białoruską do bezzwłocznego, szczegółowego wyjaśnienia incydentu. Strona polska podkreśliła, że incydent jest postrzegany jako kolejny element eskalacji napięcia na granicy polsko-białoruskiej" - przekazał resort Zbigniewa Rau w komunikacie. Polska oczekuje od Białorusi powstrzymania się od takiej aktywności.
Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w trybie natychmiastowym wezwało Chargé d'affaires Ambasady Białorusi. To stanowisko oznacza dosłownie "odpowiedzialny za sprawy". Chargé d'affaires to po prostu pełnomocnik ambasadora, osoba kierująca ambasadą w jego zastępstwie. Przypomnijmy bowiem, że w maju 2022 roku prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka zwolnił ambasadora Białorusi w Polsce. Wcześniej jednak, bo od 2020 roku, i tak przebywał on "na konsultacjach" w swoim kraju. Był nim Uładzimir Czaszuła.
We wtorek Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez dwa śmigłowce białoruskie, które realizowały szkolenie w pobliżu granicy. "Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo niskiej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe" - opisuje MON. Dlatego w porannym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie informowało, że polskie systemy radiolokacyjne odnotowały naruszenia przestrzeni powietrznej. O incydencie zostało poinformowane NATO.