Schronisko "Samotnia" zostanie uratowane? 43 tys. osób podpisało petycję do PTTK w obronie ośrodka

Spółka PTTK nie przedłużyła umowy dzierżawy rodzinie Siemaszków, która od 57 lat prowadzi schronisko "Samotnia" w Karkonoszach. Wielu turystów, którzy obawiali się, że ośrodek może zostać zamknięty, wysłało do PTTK petycję w obronie schroniska. Dzięki ich zaangażowaniu kandydatura złożona przez rodzinę Siemaszków będzie ponownie rozpatrywana.
Schronisko 'Samotnia' w Karkonoszach
Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Wyborcza.pl

Sylwia Siemaszko i jej córka Magdalena Arcimowicz prowadzą schronisko "Samotnia" w Karkonoszach. Rodzina Siemaszków zajmuje się tym od 57 lat. Spółka Sudeckie Hotele i Schroniska Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK) w tym roku odrzuciła jednak ich ofertę na przedłużenie dzierżawy, o czym pisaliśmy. Turyści, zaniepokojeni możliwością zamknięcia ośrodka, podpisywali się pod adresowaną do PTTK petycją w obronie schroniska. Ich działania przyniosły efekt.

Zobacz wideo Studio Biznes odc. 161 [zawiera autopromocję]

PTTK ponownie rozpatrzy kandydaturę rodziny prowadzącej schronisko "Samotnia"

RMF FM przekazało, że petycję poparło już 43 tys. osób. Podpisały się one pod stwierdzeniem, że "nie możemy pozwolić na zniszczenie historii, atmosfery i tradycji kultowego miejsca". Na facebookowym profilu schroniska "Samotnia" przekazano, że w sprawie umowy dzierżawy nastąpił zwrot.

"Drodzy przyjaciele i sympatycy 'Samotni'. Nie spodziewałyśmy się takiego poruszenia. Dziękujemy z całego serca! Dzięki Wam nasza kandydatura na opiekuna 'Samotni' na kolejne lata będzie ponownie rozpatrywana! Jesteśmy pewne, że gdyby nie Wasze zaangażowanie, nie byłoby to możliwe. Do obszernej dokumentacji konkursowej, którą będziemy uzupełniać maksymalnie do 11 sierpnia, mamy dołączyć referencje firm i instytucji, które współpracowały z 'Samotnią'" - napisano.

Karkonosze. Rodzina Siemaszków twierdzi, że we właściwy sposób prowadzi "Samotnię"

Prezes spółki, która postanowiła odrzucić wniosek o przedłużenie dzierżawy, twierdził, że decyzja ta była spowodowana trudnościami przy realizacji dotychczasowej umowy. Nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Natomiast Magdalena Arcimowicz, która prowadzi schronisko razem z mamą, zapewniła, że kobiety wywiązywały się ze wszystkich zobowiązań. - Płaciłyśmy czynsze, wykonałyśmy przewidziane remonty - powiedziała pani Magdalena. Dodała, że nie dostała od PTTK żadnej oficjalnej informacji na temat rzekomych nieprawidłowości przy prowadzeniu "Samotni".

Więcej o: