Sylwia Siemaszko i jej córka Magdalena Arcimowicz prowadzą schronisko "Samotnia" w Karkonoszach. Rodzina Siemaszków zajmuje się tym od 57 lat. Spółka Sudeckie Hotele i Schroniska Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK) w tym roku odrzuciła jednak ich ofertę na przedłużenie dzierżawy, o czym pisaliśmy. Turyści, zaniepokojeni możliwością zamknięcia ośrodka, podpisywali się pod adresowaną do PTTK petycją w obronie schroniska. Ich działania przyniosły efekt.
RMF FM przekazało, że petycję poparło już 43 tys. osób. Podpisały się one pod stwierdzeniem, że "nie możemy pozwolić na zniszczenie historii, atmosfery i tradycji kultowego miejsca". Na facebookowym profilu schroniska "Samotnia" przekazano, że w sprawie umowy dzierżawy nastąpił zwrot.
"Drodzy przyjaciele i sympatycy 'Samotni'. Nie spodziewałyśmy się takiego poruszenia. Dziękujemy z całego serca! Dzięki Wam nasza kandydatura na opiekuna 'Samotni' na kolejne lata będzie ponownie rozpatrywana! Jesteśmy pewne, że gdyby nie Wasze zaangażowanie, nie byłoby to możliwe. Do obszernej dokumentacji konkursowej, którą będziemy uzupełniać maksymalnie do 11 sierpnia, mamy dołączyć referencje firm i instytucji, które współpracowały z 'Samotnią'" - napisano.
Prezes spółki, która postanowiła odrzucić wniosek o przedłużenie dzierżawy, twierdził, że decyzja ta była spowodowana trudnościami przy realizacji dotychczasowej umowy. Nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Natomiast Magdalena Arcimowicz, która prowadzi schronisko razem z mamą, zapewniła, że kobiety wywiązywały się ze wszystkich zobowiązań. - Płaciłyśmy czynsze, wykonałyśmy przewidziane remonty - powiedziała pani Magdalena. Dodała, że nie dostała od PTTK żadnej oficjalnej informacji na temat rzekomych nieprawidłowości przy prowadzeniu "Samotni".