Rządzący w Chinach wzięli się za reformę przepisów o bezpieczeństwie publicznym, które nie były zmienianie od dziesięcioleci. To także kolejny etap definiowania na nowo, jaki powinien być przykładny obywatel według prezydenta Xi Jinpinga. Projekt nowej ustawy wprowadza m.in. zakaz ubioru w sposób "szkodliwy dla ducha Chińczyków", opisuje BBC, które bliżej przyjrzało się proponowanym zmianom.
Za noszenie lub zmuszanie innych do noszenia odzieży i symboli, które "podważają ducha lub ranią uczucia narodu chińskiego", będzie można zostać zatrzymanym nawet na 15 dni lub ukaranym grzywną do 5000 juanów, czyli około 2 900 złotych. Takiej samej karze będą podlegać również osoby, które rozpowszechniają artykuły lub przemówienia zachęcające do noszenia nielegalnych strojów.
Projekt nowych przypisów wywołał w społeczeństwie dyskusję, w jaki sposób organy ścigania będą ustalać, kiedy "uczucia narodu" są "ranione". Eksperci apelują, że może to łatwo prowadzić do nadużyć, zwłaszcza że zapis, o którym mowa w mediach, jest dosyć niekonkretny. Niektórzy śmieją się, pytając, czy duch narodu skoro jest tak silny, to nie powinien być odporny na czyjś ubiór?
"Time" wymienia jednak przypadki z ostatnich miesięcy i zauważa, że choć nowe prawo jeszcze nie obowiązuje, to za strój Chińczyków spotykały już konsekwencje. W mieście Suzhou zatrzymano kobietę ubraną w kimono i oskarżono o prowokację właśnie z powodu noszenia japońskiego stroju. W marcu zatrzymano na nocnym targu kobietę ubraną w replikę japońskiego munduru wojskowego. A w zeszłym miesiącu osobom noszącym ubrania w tęczowy wzór odmówiono wstępu na koncert tajwańskiej piosenkarki Chang Hui-mei w Pekinie. Naganą ukarano także dwóch studentów, którzy nosili tęczowe ubrania na jednym z chińskich uniwersytetów.