Oszustom do kradzieży pieniędzy niepotrzebny jest sam wpłatomat, a znajomość procedur, zgodnie z którymi postępują pracownicy banku. Nową techniką manipulacyjną oszustów jest składanie reklamacji wynikającej z niepowodzenia operacji wpłaty pieniędzy za pomocą wpłatomatu.
W jej uzasadnieniu pojawia się opis sytuacji, w której pieniądze rzekomo zostały zabrane przez urządzenie, a na koncie klienta nie pojawił się potwierdzający to wpływ. Jak reagują na to banki? Zazwyczaj, szczególnie przy mniejszych kwotach (choć i tak przecież cennych dla oszustów) banki niemalże automatycznie przelewają "ukradzione" przez wpłatomat pieniądze na wskazane przez reklamującego konto.
Swoją opinią dla portalu Business Insider podzielił się wiceprezes ZBP, Bartosz Kubik. Potwierdził zwiększenie liczby fałszywych reklamacji w ostatnim czasie, jednak zapewnił też o bezpieczeństwie wpłatomatów i bankomatów. Dzięki odpowiednim standardom banki są w stanie szybko zweryfikować wiarygodność reklamacji, a także zdobyć wizerunek oszusta. Jeśli próba takiego przestępstwa zostanie potwierdzona, wyłudzaczom grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do ośmiu lat, a dodatkowo długotrwale zniszczona historia kredytowa - taka sytuacja z pewnością zostanie odnotowana przez BIK.
Udostępniają posty na portalach społecznościowych, gdzie szukają kolejnych ofiar i zarobku. W zamian za zdradzenie "luk" w procedurach banków, dzięki którym potencjalnie można zdobyć dodatkowe pieniądze, oszuści wymagają odpowiednio wysokiej zapłaty. Niekiedy też w zamian za odpowiednią "prowizję" sami oferują dokonanie fałszywej reklamacji. Przestępcy wymagają do tego przekazania danych logowania do elektronicznej bankowości - jest to więc jednoznaczne ze straceniem jakiejkolwiek kontroli nad kontem.