Tekst "Billboardy Lasów Państwowych za 35 mln zł leżały ukryte pod Poznaniem. Znaleźli je grzybiarze" przeczytasz na Wyborcza.pl >>>
"Gazeta Wyborcza" podaje, że w ostatnich dniach m.in. do leśniczówki w osadzie Odrzykożuch przywieziono metalowe elementy służące do stawiania stelaży billboardów. - Szukaliśmy grzybów, a znaleźliśmy leśne billboardy - przekazali informatorzy dziennika. "Gdzie z Odrzykożucha stelaże jadą dalej? Rejestracja dostawczaków sugeruje, że do Mysłowic na Śląsku. Ale jak przekonują nasi informatorzy, trafić też mają do wielkopolskich nadleśnictw" - wskazuje Wyborcza.pl. Stelaże zwieziono również do wsi Rabe na Podkarpaciu.
Billboardy mają promować "zrównoważoną gospodarką leśną, ochronę przyrody i ochronę dziedzictwa kulturowego". Za kampanię odpowiada związana z Suwerenną Polską Ewa Jedlikowska, szefowa Ośrodka Kultury Leśnej w Gołuchowie. Koszt montażu 2 tys. billboardów to 35,2 mln zł.
"Nikt nie ma wątpliwości, że kampania ma wpisywać się w antyunijną politykę Suwerennej Polski i straszenie Polaków złą Unią, która chce lasy odebrać, i opozycją, która chce je sprywatyzować" - podaje "Gazeta Wyborcza". Z ustaleń "GW" wynika, że billboardy miały stanąć przy głównych drogach i parkingach jeszcze przed wyborami, ale ostatecznie nie zdążono. Lasy Państwowe nie odpowiedziały na pytania "Gazety Wyborczej" na pytania o to, gdzie i kiedy pojawią się billboardy.
Pieniądze na kampanię pochodzą z Funduszu Leśnego. Jak czytamy na stronie Lasów Państwowych, "podstawowym zadaniem funduszu leśnego jest wyrównywanie niedoborów w nadleśnictwach". Jest on też wykorzystywany na "wspólne przedsięwzięcia jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych - badania naukowe, tworzenie infrastruktury, sporządzanie planów urządzenia lasu".
Tekst "Billboardy Lasów Państwowych za 35 mln zł leżały ukryte pod Poznaniem. Znaleźli je grzybiarze" przeczytasz na Wyborcza.pl >>>