Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek powołał Instytut Badań nad Renesansem i Barokiem im. Jana i Piotra Kochanowskiego. Zarządzenie z piątku 3 listopada opublikowano trzy dni później, w poniedziałek. Nowy instytut będzie mieścił się w Zamościu. Jak wskazuje nazwa, instytut będzie zajmował się czasami odrodzenia i następującym po nich barokiem, zwanym epoką przepychu. Nowy twór zajmować się będzie "popularyzacją dziedzictwa kulturowego Pierwszej Rzeczypospolitej, w tym upowszechnianiem badań naukowych z tego zakresu oraz wspieraniem studiów nad kulturą staropolską".
Ministerstwo Edukacji i Nauki do końca 2023 roku planuje przeznaczyć 200 tys. zł na działanie Instytutu. Środki te będą pochodzić z części budżetowej 28 - "Szkolnictwo wyższe i nauka" - przekazał resort w odpowiedzi na pytania TVN24. Wyjaśniono też, dlaczego powołano instytut. "Powstanie Instytutu odpowiada na zapotrzebowanie środowiska naukowego oraz artystycznego, które od lat podejmuje starania o powołanie do życia instytucji stawiającej sobie za cel wspieranie badań naukowych z zakresu literatury i kultury staropolskiej oraz upowszechnianie ich wyników" - przekazało MEiN.
Instytut Badań nad Renesansem i Barokiem ma współpracować z zagranicznymi placówki naukowo-badawczymi, również zajmującymi się tym tematem, które odwołują się "w swoich nazwach do wybitnych przedstawicieli tych epok".
W wymiarze ogólnopolskim i międzynarodowym Instytut Kochanowskich będzie promował wiedzę o historii i kulturze Polski oraz dziedzictwa duchowego i materialnego związanego z wybitnymi postaciami kultury Pierwszej Rzeczpospolitej
- czytamy w odpowiedzi.
Instytut powołano ledwie tydzień przed pierwszym planowanym posiedzeniem nowego Sejmu. Wiele wskazuje na to, że to ostatnie dni Przemysława Czarnka w rządzie, choć nic nie jest jeszcze przesądzone. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica łącznie zgarnęły 248 mandatów, a PiS chociaż wygrał wybory - tylko 194. Mimo tego Mateusz Morawiecki twierdzi, że jest w stanie stworzyć i zdobyć poparcie w parlamencie dla nowej Rady Ministrów. Z tego też powodu prezydent Andrzej Duda to jemu jako pierwszemu powierzył misję tworzenia rządu. Jednocześnie jednak z PiS docierają nieoficjalne donoszenia, że nikt tam nie wierzy w to, że Morawiecki zdoła zebrać potrzebną większość.
Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego i ostatecznie to dotychczasowa opozycja przejmie władzę, to szykują się czystki. Nowa koalicja może zlikwidować nawet 17 agencji i instytutów. KO w swoich 100 konkretach zobowiązała się wobec wyborców, że znikną "Narodowy Instytut Wolności, Fundusz Patriotyczny, Instytut De Republica i 14 innych powołanych przez PiS agencji i instytutów, które są przechowalnią pisowskich aparatczyków".