Stopy procentowe - ku zaskoczeniu sporej części analityków - pozostały bez zmian. Rada Polityki Pieniężnej na środowym posiedzeniu zdecydowała o utrzymaniu ich na dotychczasowym poziomie. To oznacza, że główna stopa NBP wciąż wynosić będzie 5,75 proc. Analitycy Pekao zauważają, że to decyzja "w poprzek" oczekiwaniom, choć nieznacznie, bo wahano się między brakiem obniżki a obniżką o 25 punktów bazowych. Podkreślali, że to nie jest zaskoczenie na miarę września, gdy stopy poszły nagle w dół o 75 punktów bazowych. "Czekamy, aż NBP utwierdzi się w przekonaniu, że dezinflacja będzie trwać również w 24" - napisali.
Według analityków mBanku taka decyzja Rady Polityki Pieniężnej oznacza, że kolejnej obniżki możemy spodziewać się dopiero w marcu. "Do tego czasu dalsze obniżki stóp są bardzo mało prawdopodobne, a później mało prawdopodobne (biorąc pod uwagę scenariusz ożywienia oraz zatrzymanie spadków inflacji). Scenariusz obniżek, a potem podwyżek stóp w 2024 roku trzeba będzie chyba zamienić na scenariusz stóp płaskich lub nieznacznie tylko niższych niż dziś. W sumie warto byłoby jeszcze przeczytać komunikat, zobaczyć projekcję i wysłuchać prezesa, ale raczej zmierzamy właśnie w opisanym kierunku. Funkcja reakcji RPP wanted, dead or alive" - tak skomentowali środową decyzję na platformie X. Zwrócili również uwagę, że w komunikacie po decyzji pojawiło się kilka zmian, ale nie wyglądają one na znaczące. "Kluczowe stwierdzenie o niepewności i polityce regulacyjnej. Projekcja inflacji nieco wyższa niż była w 2025 roku, ale to oczywiście w granicach pojmowania celu inflacyjnego przez RPP" - czytamy.
Radzie Polityki Pieniężnej po decyzji o pozostawieniu stóp na jednakowym poziomie zarzuca się jednak brak konsekwencji. "Koniec promocji nie tylko na Orlenie. Zachowanie RPP coraz mniej konsekwentne. No chyba, że projekcja inflacji szykuje nam jakieś niespodzianki..." - komentuje ekonomista Rafał Mundry.
Z kolei Piotr Kuczyński analityk Xelion uważa, że "RPP sama nie uwierzyła w sztucznie obniżoną inflację" a analityk Daniel Kostecki dodaje, że "nagle ceny niezależne od decyzji RPP mają znaczenie". Marek Chądzyński z portalu 300gospodarka przypomniał za to wypowiedź prezesa Narodowego Banku Polskiego, który mówił, że "inflacja spada na łeb na szyję. I to jest powód do wielkiej radości. Nasz wspólny sukces. Mamy praktycznie inflację pełzającą". Według Chądzyńskiego "RPP właśnie przestała się cieszyć". Z kolei ekonomista Mikołaj Raczyński napisał, że "według większości kontrolującej RPP gwałtowny spadek inflacji przypadkiem skończył się 15 października. Zero zaskoczenia".
Ekonomiści ING podsumowali najważniejsze wnioski wynikające z decyzji Rady oraz opublikowanego komunikatu. I tak po pierwsze, perspektywy inflacji wykraczające poza jej spadki do I połowy 2024 roku, "nie są optymistyczne". Po drugie, są sygnały ożywienia gospodarczego, ale z dominującym udziałem konsumpcji, a więc "wraca inflacjogenna struktura wzrostu gospodarczego". Według analityków rynki finansowe wyceniały zbyt głębokie cięcie stóp i ich spadek aż do 4 proc. "Od wyborów skala oczekiwanych cięć niewiele się zmieniła, oddalił się tylko moment kiedy stopa docelowa zostanie osiągnięta" - podkreślają i dodają, że "wygląda na to, że optymizm dezinflacyjny wyparował a z nim cykl luzowania".