Cyberprzestępca ujęty podczas próby ucieczki. Próbował zbiec przez lotnisko w Poznaniu

Straż Graniczna ujęła 25-latka, który próbował zbiec z Polski. Mężczyzna był poszukiwany za oszustwa internetowe, na których miał "zarobić" kilkaset tysięcy złotych.
Lotnisko w Poznaniu, zdjęcie ilustracyjne
Fot. Łukasz Ogrodowczyk / Agencja Wyborcza.pl

Funkcjonariusze Straży Granicznej z placówki w Poznaniu- Ławicy zatrzymali w niedzielę 10 grudnia 25-letniego Ukraińca, który stawił się do odprawy granicznej na odlot samolotu do Londynu. Mężczyzna był poszukiwany od stycznia. 

Zobacz wideo Polacy tracą tysiące złotych przez oszustów. Co to jest phishing i jak się przed nim bronić? [TOPtech]

Straż Graniczna zatrzymała mężczyznę poszukiwanego za oszustwa

Ukrainiec był poszukiwany celem doprowadzenia go do lubelskiej prokuratury. Podejrzany jest o liczne oszustwa internetowe, które miały być jego stałym źródłem dochodu. Szacuje się, że mężczyzna zarobił na tym procederze około 200 tys. złotych. "Mężczyzna, próbując opuścić nasz kraj, prawdopodobnie chciał uniknąć grożącej mu odpowiedzialności karnej. Funkcjonariusze po potwierdzeniu aktualności poszukiwań, zatrzymali Ukraińca i przekazali poznańskim policjantom" - czytamy w komunikacie Straży Granicznej.

Policja zatrzymała grupę internetowych wyłudzaczy

Ujęcie młodego mężczyzny to kolejny sukces w walce z cyberprzestępczością, jaki polskie służby odniosły w ostatnich dniach. W pierwszym tygodniu grudnia Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości rozbili gang oszustów wyłudzających pieniądze na portalach ogłoszeniowych w sieci. Zatrzymano cztery osoby, które - jak się podejrzewa - "zarobiły" na procederze 1,6 mln złotych.

Członkowie grupy kupili legalnie działającą spółkę i współpracowali z tzw. słupami, którzy zakładali jednoosobowe działalności gospodarcze. Wykorzystujące te firmy, oszuści wystawiali następnie oferty sprzedaży samochodów na internetowych portalach sprzedażowych. Podejrzani tworzyli realnie wyglądające ogłoszenia, okraszone zdjęciami prawdziwych samochodów. Fotografie te kradzione były z zagranicznych portalach sprzedażowych z różnych krajów Unii Europejskiej. Oszuści pobierali od zainteresowanych zakupem zaliczki i obiecywali sprowadzenie oraz dostarczenie auta pod wskazany przez klienta adres w ciągu 30 dni roboczych. Po tym okresie kontakt ze "sprzedającymi" się urywał, a klienci zostawali zarówno bez samochodu, jak i bez zaliczki.

Więcej o: