Andrzej Duda powołał ministrów gabinetu Donalda Tuska. Aż 10 polityków, którzy weszli do rządu, mieszka w aglomeracji warszawskiej. Posłowie, z którymi rozmawiał nieoficjalnie "Business Insider", przyznali, że może to mieć duże znaczenie dla sposobu funkcjonowania nowej władzy.
Wielu polityków zatrudnia w podległych im instytucjach ludzi ze swojego regionu. Rozmówcy "Business Insidera" zwrócili uwagę, że ministrowie "mogą również mniej oficjalnie lobbować za swoimi regionami".
Dlatego informatorzy portalu dziwią się, że tylko dwie osoby, które weszły do nowego rządu, mieszkają w Trójmieście (Donald Tusk w Sopocie i Agnieszka Buczyńska, szefowa ministerstwa ds. społeczeństwa obywatelskiego, w Gdańsku). Stamtąd bowiem pochodzi Tusk i znaczna część jego środowiska politycznego.
"Business Insider" podkreślił, że niewielu ministrów w rządzie Tuska to politycy, którzy mieszkają na wschodzie Polski. W nowej Radzie Ministrów nie znalazł się żaden mieszkaniec Podkarpacia. Tylko jeden minister mieszka w województwie lubelskim - to Krzysztof Hetman, który został ministrem rozwoju i technologii.
Trzy osoby, które znalazły się w rządzie, mieszkają w Szczecinie lub w jego okolicach (Sławomir Nitras, Dariusz Wieczorek i Katarzyna Kotula). Dwoje nowych ministrów to mieszkańcy aglomeracji śląskiej. Są to: Borys Budka, który pokieruje resortem aktywów państwowych, a także Marzena Czarnecka. Ta ostatnia będzie szefową ministerstwa przemysłu, które - zgodnie z zapowiedziami Tuska - powstanie na Śląsku.