"To dopiero początek długiej drogi do zwycięstwa"- pisali rolnicy w komunikacie po ogólnopolskim strajku 9 lutego. Zapowiedzieli wtedy, że protest potrwa 30 dni, a kolejny wielki paraliż państwa ma nastąpić we wtorek 20 lutego. "Wszystkie działania protestacyjne, będą skoncentrowane na całkowitej blokadzie wszystkich przejść granicznych Polski z Ukrainą i protestów w terenie. Będą blokowane nie tylko przejścia graniczne, ale i również węzły komunikacyjne i drogi dojazdowe do przeładunkowych stacji kolejowych oraz portów morskich" - poinformował NSZZ RI "Solidarność".
Z mapy protestów zaplanowanych na 20 lutego wynika, że w całym kraju ma odbyć się ponad 180 strajków. Rozpoczną się około godziny 8:00. Do rolników dołączyć mają myśliwi. Zagrożone będą zwłaszcza węzły komunikacyjne. Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Dolnośląskiego zapowiedział, że zablokuje wjazdy i zjazdy m.in. na autostradę A4 oraz drogi ekspresowe S3 i S5. Wjazdy i zjazdy na autostradę A2 oraz drogi ekspresowe S5 i S11 mają być nieprzejezdne również wokół Poznania.
A2 ma zostać zablokowana także na węźle w Skierniewicach. Rolnicy zapowiedzieli też blokadę ronda przy wjeździe na autostradę w Strykowie. - Gorąco będzie również w Bydgoszczy - podaje bydgoszcz.nasze.miasto. Tam ma wjechać około 1500 ciągników, które zablokują miasto. W całym woj. kujawsko-pomorskim protest ma odbyć się w około 20 miejscowościach. Strajki obejmą również Elbląg, Ełk, Olsztyn, Gdańsk, Częstochowę oraz Liszki pod Krakowem.
Nie sposób wymienić wszystkich miejsc, gdzie będą manifestować rolnicy. Na bieżąco strajki śledzić można na internetowej mapie, która pokazuje, gdzie i w jakich godzinach mogą wystąpić utrudnienia [MAPA].
Zablokowane będą również przejścia graniczne z Ukrainą - w Medyce i Hrebennem, Zosinie i Dorohusku. Już w niedzielę około tysiąca rolników protestowało na drodze dojazdowej do przejścia granicznego w Dorohusku. Wspierali ich górnicy i przewoźnicy.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom strajk 20 lutego ominie Warszawę. Pierwotnie we wtorek rolnicy mieli zablokować również stolicę, ale zmienili plany. Uznali, że zablokowanie węzłów komunikacyjnych w całym kraju przeszkodzi im w marszu na Warszawę. Rolnicy wystraszyli się, że zablokują sami siebie. Ze strajku w stolicy jednak nie zrezygnowali. Przełożyli go na 27 lutego.
Rolnicy dalej protestują przeciwko Zielonemu Ładowi oraz bezcłowemu napływowi ukraińskich towarów rolnych. "Problemem opłacalności produkcji rolnej, przetwórczej i pozostałych branż w naszym kraju jest niekontrolowany napływ towarów z Ukrainy, które są wwożone wobec otwarcia granicy UE z tym krajem" - tłumaczyli związkowcy w komunikacie z 13 lutego.