Pakt migracyjny został przegłosowany w Parlamencie Europejskim stosunkiem 322 głosów za i 266 przeciw. - W tym kształcie jest nie do przyjęcia dla Polski - powiedział Donald Tusk w środę 10 kwietnia na konferencji prasowej w Sejmie. - Polska nie zgodzi się na mechanizm relokacji, mimo przyjęcia przez PE paktu migracyjnego - dodał premier.
Po ośmiu latach trudnych negocjacji, w środę 10 kwietnia europosłowie przyjęli pakt migracyjny. Jego los był niepewny, bo wśród grup politycznych narastała niepewność. Mobilizacja prowadzona od wczoraj przyniosła skutek i deputowani zaakceptowali pakiet przepisów dotyczących migracji. Ostatnim akordem będzie akceptacja paktu migracyjnego przez kraje członkowskie. Polska nie chce się jednak na to zgodzić.
- Nie ma polityki migracyjnej bez skutecznej kontroli na granicy. Parlamentarzyści w PE reprezentujący Polskę, będą głosowali przeciwko paktowi migracyjnemu. W tej kwestii pozostaję nieugięty i chcę powiedzieć, że moje rozmowy i tłumaczenia przynoszą skutek, na pewno stolice w Europie rozumieją naszą argumentację - mówił Tusk na konferencji w Sejmie.
Kluczowym elementem paktu jest reguła obowiązkowej solidarności przewidująca przyjmowanie migrantów. Relokację można zastąpić opłatą finansową w wysokości około 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę.
Pakt migracyjny to nie tylko relokacja. Są też zapisy o szybszym rozpatrywaniu wniosków o azyl, o szybszym odsyłaniu osób, którym międzynarodowa ochrona się nie należy i o lepszej identyfikacji migrantów na granicach, w tym o pobieraniu odcisków palców od wszystkich, którzy nielegalnie próbują się dostać do Europy. Zapisy paktu migracyjnego zaczną obowiązywać w 2026 roku.
Reforma migracyjno-azylowa została zaproponowana przez Komisję Europejską w 2016 roku, ale utknęła w miejscu, bo sprzeciw części krajów wywołała relokacja. Impas został przełamany, kiedy zrezygnowano z wymogu jednomyślności.