"Tak jak mówiłem kilka tygodni temu (i nikt mi wówczas nie wierzył): Ukrainie skończyły się rakiety Patriot oraz Iris-T. Większość zapasów do obrony powietrznej również się kończy lub jest uszkodzona" - napisał na X korespondent niemieckiego dziennika "Bild" Julian Röpcke.
W kolejnym wpisie wyjaśnił, że raczej nie powiedziałby, że Ukraina ma zero pocisków Patriot PAC-2 oraz PAC-3. Jednakże dwa tygodnie temu jego źródło podało mu dokładną liczbę, której nie zamierza wyjawiać, ale rakiet było na tyle mało, że Ukraińcom musiały skończyć się ich zapasy.
"Dzieje się tak, mimo że w naszych magazynach mamy setki systemów i tysiące rakiet. Brak słów. Jedynie gniew" - podsumował dziennikarz.
W nocy ze środy na czwartek (11 kwietnia) siły rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Rosjanie zniszczyli Elektrownię Trypilską. Ukraińcy strącili mniej niż połowę dalekosiężnych rakiet, którymi Rosjanie zaatakowali szereg ukraińskich obwodów. Okupanci wystrzelili łącznie 42 rakiety (m.in. Kindżały, oraz Ch-101). 18 z nich strąciły siły obrony.
24 dalekosiężne rosyjskie pociski uderzały w punkty przesyłu gazu, elektrociepłownie i stacje transformatorowe w obwodach: kijowskim, charkowskim, zaporoskim, odeskim i lwowskim. Rakiety atakowały m.in. położony tuż przy granicy z Polską Czerwonogród.
Prezydent Zełenski w reakcji na ostrzały po raz kolejny zaapelował do Zachodu o dodatkową pomoc. Jak napisał, do obrony przed rosyjskim terrorem potrzebne są systemy przeciwlotnicze, a nie przedłużające się dyskusje. Według danych ukraińskiego MSZ Ukrainie do zabezpieczenia nieba przed rosyjskimi atakami niezbędnych jest dodatkowych 7 wyrzutni Patriot. Kijów podkreśla, że celem rosyjskich ataków jest nie tylko ograniczenie możliwości produkcji energii, ale też wyczerpanie ukraińskich środków obrony powietrznej.
W czwartek 11 kwietnia generał Jurij Sodol, dowódca Zgrupowania Operacyjno-Strategicznego Chortyca, powiedział Radzie Najwyższej Ukrainy, że wróg przewyższa Ukraińców 7-10 krotnie - podaje "Independent". Wojskowy mówił, że w niektórych drużynach jest tylko trzech lub czterech żołnierzy, podczas gdy powinno być ich od ośmiu do dziesięciu. W związku z tym oddział jest w stanie bronić ledwie 20 metrów frontu zamiast 100.
Jurij Sodol mówił o tym przed głosowanie nad ustawą w sprawie mobilizacji. Apelował o jej przyjęcie, bo obrona jest "trzymana ostatkiem sił". Ukraiński Parlament ostatecznie przegłosował ustawę. Nowe przepisy rozszerzają uprawnienia władz do wydawania wezwań do wojska za pomocą systemu elektronicznego.