Rząd parę dni temu ogłosił projekt, który pozwala na ominięcie przepisów antyaborcyjnych. Dzięki rozporządzeniu od 1 maja receptę na tabletkę mogą wystawiać farmaceuci. Aby tak się stało, apteki muszą jednak podpisać ustawę z NFZ. Póki co zainteresowanie jest marne. TVN24 informował o 150 aptekach. Dane te zweryfikowała ministerka zdrowia Izabela Leszczyna, która podała, że zgłosiło się 300 aptek. W Polsce mamy prawie 13 tys. takich placówek, czyli do programu w pięć dni zgłosiło się czyli 2,3 proc. wszystkich aptek. Liczba ta jednak rośnie, bo jeszcze w czwartek MZ mówiło o 200 aptekach.
Ministerka zdrowia poinformowała też, tłumacząc nikłe zainteresowanie programem, że "było sporo nieprawdziwych informacji o limitach, karach, itd.". "Wyjaśniliśmy to, aptek będzie coraz więcej, jeszcze będzie normalnie…" - dodała. Kwestie te tłumaczył w czwartek na briefingu prasowym również prezes NFZ, Filip Nowak.
Umowę z NFZ na konsultacje farmaceutyczne w programie pilotażowym antykoncepcji awaryjnej jako pierwsza w Warszawie podpisała farmaceutka Danuta Kowal. Przyznała jednak, że są wątpliwości prawne, jeżeli chodzi o sprzedaż tabletki "dzień po" osobie niepełnoletniej. - Jeżeli chodzi o osoby powyżej 18. roku życia, to nie ma tu żadnych wątpliwości. Natomiast osoby 15-17 lat - cały czas jest to jeszcze w dyskusji, zajmuje się tym Naczelna Izba Aptekarska, która ma wątpliwości, czy jest bezpieczne z punktu widzenia farmaceuty zaordynowanie tego leku. Według Naczelnej Rady Aptekarskiej wystawienie recepty na antykoncepcję awaryjną dla nastolatek w wieku 15-18 lat jest świadczeniem zdrowotnym i wymaga zgody opiekuna prawnego.
Filip Nowak w czwartek zapewniał jednak, że NFZ nie będzie karał farmaceutów, którzy odmówią wypisania recepty farmaceutycznej nastolatce przed 18. rokiem życia, jeżeli zgłosi się bez opiekuna prawnego - czytamy w naTemat.pl.
W ramach programu Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci za każdą konsultację farmaceuty udzieloną pacjentce, która zgłosi się do apteki po tabletkę "dzień po". Prezes NFZ zapewnił, że nie ma limitów na konsultacje farmaceuty w tym zakresie. - Pacjentki w większości województw mogą skorzystać z pilotażu antykoncepcji awaryjnej i świadczenia te nie są limitowane - mówił Filip Nowak.
Od lipca 2017 roku tzw. tabletki "dzień po" są w Polsce dostępne tylko na receptę. Polska i Węgry to jedyne kraje w Unii Europejskiej, w której obowiązują takie przepisy w tym zakresie. Nowelizacja Prawa farmaceutycznego, którą na początku marca poparł Senat, przewidywała dostępność tabletki dla osób powyżej 15. roku życia, bez konieczności uprzedniej konsultacji lekarskiej i posiadania recepty.
Pod koniec marca prezydent Andrzej Duda zawetował jednak ustawę. Według polityka liberalizacja przepisów w tym zakresie mogłaby być zagrożeniem dla zdrowia młodych kobiet. - W przekonaniu pana prezydenta dla osób poniżej 18. roku życia ze względu na ochronę zdrowia, ze względu na prawa rodziców, tego typu produkty lecznicze powinny być dostępne pod kontrolą lekarza - komentowała wówczas prezydencka ministra Małgorzata Paprocka.
W reakcji na decyzję Andrzeja Dudy Ministerstwo Zdrowia przygotowało plan B - rozporządzenie, które wchodzi w życie w środę 1 maja. Umożliwia ono podpisywanie przez apteki umów z Narodowym Funduszem Zdrowia. "W aptekach, które przystąpią do programu, farmaceuta będzie mógł wystawić receptę farmaceutyczną na antykoncepcję awaryjną, która zawiera w swoim składzie octan uliprystalu. Octan uliprystalu hamuje lub opóźnia owulację. Dzięki temu nie dopuszcza do zapłodnienia" - tłumaczy resort w komunikacie.
- Przygotowaliśmy rozwiązanie, które nie jest idealne, ale jedyne możliwe i zgodne z prawem. Pilotaż nie tylko ułatwia dostęp do antykoncepcji awaryjnej, ale jest też programem edukacyjnym. To bezpieczna tabletka z punktu widzenia medycznego i akceptowalna z punktu widzenia etycznego - komentowała ministerka zdrowia Izabela Leszczyna.
"Nieplanowane ciąże to społecznie ważny i trudny temat. Antykoncepcja awaryjna zastosowana w wyjątkowych sytuacjach pozwala uniknąć negatywnych skutków. Zmniejsza liczbę nieplanowanych ciąż, a więc i liczbę aborcji – również tych, które są wykonywane, gdy ciąża powstanie w wyniku przemocy seksualnej" - wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia.
Urzędnicy zaznaczają, że "łatwy dostęp w aptece do bezpiecznej antykoncepcji awaryjnej zmniejszy ryzyko, że kobiety będą szukać takich leków w nielegalnym obrocie, sięgać po metody niesprawdzone, nieskuteczne lub szkodliwe dla zdrowia".