Strażacy pracują na podnośnikach i drabinach, by dogasić spalone centrum handlowe przy ulicy Marywilskiej w Warszawie. Zawalony dach nie pozwala im na wejście do środka budynku, dlatego akcja prowadzona jest z zewnątrz.
Na miejscu przez całą noc z niedzieli na poniedziałek pracowało sześć zastępów Straży Pożarnej z pojazdami dowodzenia i łączności. Hala ma wymiary 250 na 250 metrów, a jej dach zawalił się. Strażacy korzystają z wyciągników, drabin, kamer termowizyjnych i dronów. Szacuje się, że spłonęło 80 procent centrum handlowego przy Marywilskiej. W pożarze nikt nie zginął, ani nie odniósł ran.
Przyczynę wybuchu pożaru ustalają specjaliści, ale ważny komunikat opublikował w tej sprawie Zakład Ubezpieczeń Społecznych. "Przedsiębiorcy poszkodowani w wyniku pożaru hali przy ul. Marywilskiej uzyskają informacje o możliwych formach pomocy z #ZUS we wszystkich naszych placówkach w Warszawie" - pisze ZUS.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych dodaje, że poszkodowani przedsiębiorcy w placówkach ZUS mogą uzyskać informacje także ws. odroczenia terminu płatności składek lub rozłożenia należności z tytułu nieopłaconych składek na raty. "Pomocą w skompletowaniu oraz wypełnieniu niezbędnych dokumentów służą powołani w Oddziałach ZUS doradcy do spraw ulg i umorzeń" - czytamy na stronie Zakładu, który podaje m.in. numery telefonów do doradców w stolicy. ZUS informuje także, iż dodatkowo od 13 do 17 maja br. w godz. 8.00-15.00 - pod specjalnym numerem telefonu 22 590 25 01 - przedsiębiorcy z Marywilskiej mogą uzyskać informacje w sprawie ulg w opłacaniu składek. "Warunkiem udzielenia ulgi jest wystąpienie do ZUS z wnioskiem w tym zakresie oraz dostarczenie dokumentów niezbędnych do oceny sytuacji finansowej (formularze dostępne w placówkach ZUS oraz na stronie" - podaje Zakład.
Tymczasem stołeczna policja apeluje do kupców z ulicy Marywilskiej o kontakt w sprawie pożaru hali targowej. Funkcjonariusze pod nadzorem prokuratury prowadzą dochodzenie w sprawie przyczyn pojawienia się ognia. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji podinspektor Robert Szumiata powiedział, że każda informacja może być cenna. Wszystkie osoby, które zostały poszkodowane w wyniku pożaru, powinny się zgłosić na najbliższej jednostki policji.
Prosimy też wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje, które mogłyby nam pomóc w dochodzeniu i ustaleniu przyczyn tego pożaru o kontakt
- powiedział rzecznik.
Na miejscu pożaru cały czas pracują strażacy. W związku z tym policjanci nie mogą wejść na teren pogorzeliska i prowadzą czynności na zewnątrz. Wskazał, że jak strażacy zakończą czynności, policjanci sprawdzą, czy zachował się serwer z zapisami dotyczącymi monitoringu. Dodał, że przesłuchano już w tej sprawie między innymi ochroniarzy oraz strażaków biorących udział w akcji. Do pożaru hali kupieckiej pry ulicy Marywilskiej 44 doszło w nocy z soboty na niedzielę. Pożar strawił cały obiekt, w którym mieściło się 1400 stoisk kupieckich.