Dziennikarz Luboš Palata odwiedził niedawno Cieszyn. Wycieczkę do polskiego miasta przygranicznego odbył w ramach cyklu reportaży "Podzieleni przez Europę" dla Denik.cz. W jego ramach dziennikarz odwiedzał przygraniczne czeskie miasta.
"Czeska część brutalnie przegrywa z polską. To szokujące" - pisze dziennikarz. "Trochę mi wstyd, że jestem Czechem. Właśnie przekroczyłem most na rzece Olza i z pięknego miasta pełnego sklepów, kawiarni, restauracji i ludzi na weekendowym spacerze znalazłem się w czymś w rodzaju getta slumsów. Poczerniałe tynki, sklepy monopolowe, po ulicy biegające dzieci wietnamskich właścicieli dziwnie wyglądających sklepów. Witamy w Czeskim Cieszynie, mieście, które po ponad stu latach od rozbiorów mocno przegrywa na rzecz polskiego Cieszyna" - relacjonuje Palata.
Przez lata Cieszyn był bowiem jednym miastem. W 1919 roku, gdy zakończono wojny polsko-czechosłowackie o Śląsk Cieszyński, zdecydowano o jego podziale. Granicę między tymi państwami wyznaczono na rzece Olzie, która podzieliła miasto. Współcześnie więc pojęcie "miasto Cieszyn" odnosi się do prawobrzeżnej, polskiej części miasta, gdzie znajduje się m.in. rynek. Natomiast część lewobrzeżna należy do Czech i nosi oficjalną nazwę Czeski Cieszyn.
Dziennikarz Luboš Palata zauważał, że ze względu na ten podział tak naprawdę jedyną lepszą rzeczą, jaka znalazł po stronie czeskiej, jest dworzec. Tymczasem w polskim Cieszynie docenił także cieszyński zamek czy słynną romańską rotundę znaną z banknotu dwudziestozłotowego. Nie omieszkał wspomnieć też o niższych cenach, które są w Polskich sklepach.
"Być może wynika to z faktu, że o ile polski Cieszyn, czyli Cieszyn, dosłownie rozkwitł w ciągu dwudziestu lat od wstąpienia do Unii Europejskiej, o tyle czeski przypomina niepodlewany kwiat. Niestety, jak większość czeskiego pogranicza nie odrodził się i nie odrodzi nawet w UE. Raport o stanie Czech jest dość przerażający dla przyszłości kraju" - napisał na koniec dziennikarz.