Karnista punktuje projekt MON. "Bezkarność za strzelanie do ludzi", "legislacyjny potwór"

Eryk Kielak
- Zamiast pomyśleć, jak rzeczywiście uregulować sytuację na granicy, państwo postępuje na zasadzie: "w tym szaleństwie przynajmniej zapewnimy bezkarność biednym funkcjonariuszom, którzy będą musieli strzelać do ludzi" - krytykuje zaproponowane przez MON zmiany w prawie karnista dr Mikołaj Małecki w rozmowie z Gazeta.pl.
'Bezkarność za strzelanie do ludzi'. Prawnik punktuje projekt MON
Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl // X: Mikołaj Małecki

W odpowiedzi na napiętą sytuację na granicy z Białorusią Ministerstwo Obrony Narodowej opublikowało projekt ustawy. W dużym uproszczeniu jego głównym założeniem jest sprawienie, że użycie broni przez policjantów, Straż Graniczną oraz żołnierzy (w określonych warunkach) nie będzie już przestępstwem. Karnista dr hab. Mikołaj Małecki ustawę nazywał na platformie X "legislacyjnym potworem" i projektem "bezkarność+".  

MON zapewni bezkarność żołnierzom?

- Okazało się, że służby nie mają jasno określonych kompetencji. Każda ma inne przepisy i nie wiadomo, która jest do czego uprawniona. Mamy trudną sytuację na granicy i nie wiadomo jak się zachować. Zamiast pomyśleć, jak rzeczywiście tę sytuację uregulować, to państwo bardziej postępuje na zasadzie: "w tym szaleństwie przynajmniej zapewnimy bezkarność tym biednym funkcjonariuszom, którzy będą musieli strzelać do ludzi na granicy" - mówi dr hab. Mikołaj Małecki w rozmowie z Gazeta.pl.

Zobacz wideo Borys Budka: Trzeba stworzyć komfort dla żołnierzy ryzykujących życie, by nie wahali się użyć broni

- Jeżeli chcemy rzeczywiście dać im [funkcjonariuszom - red.] podstawę do użycia broni, to trzeba napisać to w taki właśnie sposób: "żołnierz ma prawo użyć broni", a nie pisać, że żołnierz łamie prawo, ale nie będzie to przestępstwo - punktuje projekt karnista. Uważa, że "w państwie prawa nie można akceptować takiego postawienia sprawy". - Jeśli już, to należy wytworzyć przepis kompetencyjny, a nie pisać, że za łamanie prawa nie będzie kary - wskazuje. "Konstrukcja przepisu kontratypowego, a nie kompetencyjnego, to sprytny zabieg mający na celu wyłączenie odpowiedzialności karnej za już popełnione przestępstwa" - ocenia w mediach społecznościowych prawnik. "Wiemy, że incydenty z użyciem broni na granicy już się zdarzały i prowadzone są postępowania karne" - zwraca uwagę. 

Wracają stare problemy prawne. "Sytuacja postawiona na głowie" 

Ponadto dr Mikołaj Małecki dopatruje się w działaniu MON powtórzenia praktyk znanych z rządów Prawa i Sprawiedliwości. - To jest sytuacja postawiona na głowie. To jest tak samo, jak w przypadku wyborów kopertowych, epidemii i zakupu różnych respiratorów. Państwo działało bez żadnego trybu. A po czasie wytwarzało przepisy mówiące o tym, że nie będą popełniali przestępstwa ci, którzy złamali prawo. To jest niestety powtórzenie tego schematu - mówi nam karnista.  

Dr Małecki uważa, że prawo powinno jednoznacznie wskazywać, czy żołnierz ma, czy nie ma prawa strzelać. Osobną sprawą, jak wskazuje, jest także to, jakie możliwości nadużyć dają zaproponowane przepisy. - Są zasady konstytucyjne, które mówią, że nawet jeżeli mamy przestępcę i stwierdzone przestępstwo, to nie zawsze można do takiego człowieka strzelać. Zwracam uwagę na to, że te przepisy są bardzo nieprecyzyjne, a niektóre z nich w ogóle nie dotyczą sytuacji na granicy - podkreśla dr hab. Małecki.

Karnista ostrzega: Przepisy mogą stworzą drogę do nadużyć

Prawnik zwraca uwagę zwłaszcza na ostatnią z czterech okoliczności, w których użycie broni przez funkcjonariuszy nie byłoby traktowane jako przestępstwo. Zapisano w niej, że broni można użyć w sytuacji: "konieczności przeciwstawienia się osobie niepodporządkowującej się wezwaniu do natychmiastowego porzucenia broni, materiału wybuchowego lub innego niebezpiecznego przedmiotu, którego użycie może zagrozić życiu, zdrowiu lub wolności tego żołnierza, funkcjonariusza Policji lub Straży Granicznej lub innej osoby, lub która usiłuje bezprawnie odebrać broń żołnierzowi, funkcjonariuszowi Policji lub Straży Granicznej lub innej osobie uprawnionej do jej posiadani". 

- Ten przepis w ogóle nie dotyczy sytuacji na granicy. Te środki są nieproporcjonalne. Oznaczają, że można broni używać również, gdy ktoś na przykład będzie atakował wolność albo funkcjonariusza. Co to znaczy, że ktoś atakuje wolność za pomocą jakiegoś niebezpiecznego przedmiotu poza sytuacją graniczną? Tak naprawdę ten przepis jest tak ogólny, że on w ogóle się nie odnosi do sytuacji na granicy. Istnieje kolejne niebezpieczeństwo, że to po prostu będzie nadużywane - uważa karnista. Przypomina historię Igora Stachowiaka, który został zakatowany przez nadużycia policji. Zmianę przepisów uważa za "niebezpieczne otwarcie" dla podobnych sytuacji.  

"Granica państwowa wymaga ochrony. Ale nie za sprawą działań naruszających prawo (otwarcie ognia na granicy wbrew przepisom, wbrew zasadzie proporcjonalności), ani nie za sprawą nowelizacji naruszających konstytucję" - podkreśla dr Mikołaj Małecki na platformie X. 

Eryk Kielak
Więcej o: