Wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król podkreśla, że aktualnie nie ma mowy o presji migracyjnej na 202-kilometrowym odcinku granicy z Rosją. Od początku roku służby odnotowały jedynie pięć prób nielegalnego przekroczenia granicy w województwie warmińsko-mazurskim i tylko w jednym przypadku było to przekroczenie celowe.
Wojewoda podkreśla jednocześnie, że "dużym problemem jest nasilenie się obserwatorów z pozycji dronów czy balonów meteorologicznych" - Jesteśmy obserwowani, a osoby, które przekraczają granicę i mają unijny, izraelski czy rosyjski paszport, są nagabywane i pytane o jakieś zdjęcia - mówi Radosław Król w rozmowie z Radiem Olsztyn. Przypomnijmy, że rząd Donalda Tuska przyjął uchwałę w sprawie budowy "Tarczy Wschód", czyli systemu umocnień na granicy z Białorusią i Rosją. Wojewoda warmińsko-mazurski ma nadzieję, że pierwsze prace rozpoczną się już jesienią. Jego zdaniem granica z obwodem królewieckim na razie jest dość szczelna, bo "dobrze funkcjonują bariery elektroniczne". Na granicy z Rosją pojawią się jednak nowe instalacje.
- Zgłosiliśmy potrzebę wybudowania na naszym lądowym odcinku granicy liczącym 202 kilometry 19 wież obserwacyjnych - przekazał Radosław Król, który podkreślił m.in., że aktualnie duża uwaga jest zwracana na infrastrukturę krytyczną w regionie warmińsko-mazurskim. Za taką uznawane są m.in. ujęcia wody, stacje benzynowe, drogi czy linie kolejowe. Dodał również, że od 1 lipca w Olsztynie znów zacznie działać delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W maju premier Donald Tusk ogłosił narodowy plan obrony i odstraszania "Tarcza Wschód", a uchwała została przyjęta 10 czerwca. Inwestycje związane z "Tarczą Wschód" mają kosztować ok. 10 mld złotych. Rząd chce utworzyć kompleksową infrastrukturę obronną na wschodniej flance NATO, aby przeciwdziałać zagrożeniom z Białorusi i Rosji. W jej skład mają wchodzić m.in. system fortyfikacji i kształtowania terenu, ostrzegania i wykrywania. Program ma być realizowany w latach 2024-2028.