Podczas pierwszego czytania na poprzednim posiedzeniu Sejmu wniesiono o odrzucenie propozycji Polski 2050 dot. liberalizacji handlu w niedzielę, w pierwszym czytaniu. Zaproponowano wtedy projektu ustawy, która wprowadza dwie niedziele handlowe w miesiącu, przewiduje podwójne wynagrodzenie za pracę w te dni oraz konieczność przyznania w ciągu 6 dni przed lub 6 dni po pracującej niedzieli - dnia wolnego.
Za odrzuceniem tego projektu głosowało 209 posłów. W tym 172 posłów Prawa i Sprawiedliwości, 10 posłów Konfederacji, 3 posłów Kukiz 15 oraz 23 posłów Lewicy i jeden poseł Koalicji Obywatelskiej. Zaskakującej koalicji Lewicy, PiS-u i Konfederacji nie wystarczyło jednak głosów, aby powstrzymać dalsze prace nad projektem. Przeciwko odrzuceniu głosowało 218 posłów. Byli to przede wszystkim politycy Trzeciej Drogi oraz Koalicji Obywatelskiej. Ich poparcie nie dziwi, bo obie te partie miały w swoich programach wyborczych obietnice zniesienia niedzieli handlowych.
Wniosek o odrzucenie został, więc odrzucony, a to oznacza, że zostanie teraz skierowany do Komisji Gospodarki i Rozwoju oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny w celu rozpatrzenia.
Twarzą przywrócenia dwóch niedzieli handlowych w miesiącu (pierwszej i trzeciej) został Ryszard Petru, który przedstawiał dwa tygodnie temu projekt w Sejmie. Przekonywał wtedy, że tak naprawdę zapis o niedzielach handlowych jest martwy.
- Polacy kupują w niedzielę. Kupują w Żabce, kupują w Lewiatanie, kupują w Carrefourze. To tylko przykłady sieci spożywczych, w których handel w niedzielę jest możliwy, i każdy z nas o tym wie. Ustawodawca miał świadomość, że nie można zupełnie zakazać handlu w niedzielę, dlatego wprowadził 32 wyjątki. A Polak, wiadomo, wie, jak kombinować - mówił i wymieniał, że zakaz nie dotyczy m.in. stacji paliw, kwiaciarni oraz placówek pocztowych.
Inne argumenty, które miał Ryszard Petru to m.in. marnowanie żywności, która nie sprzedała się w sobotę, wyższe ceny w niedzielę w otwartych sklepach, brak możliwości dorabia przez studentów oraz zamykanie tzw. sklepów osiedlowych. - Wiecie, jakie były prawdziwe intencje premiera Morawieckiego? Promocja wielkich koncernów międzynarodowych i szybsze zamykanie polskich sklepów. To był prawdziwy cel ustawy zakazującej handlu w niedzielę. Zakaz handlu w niedziele doprowadził w Polsce do upadku 30 tys. sklepów, polskich sklepów - grzmiał w Sejmie.