Jeden z turystów spędzających urlop w Grecji, Robert Olsztyn, ewakuował się z hotelu na betonowe boisko przy szkole. On i setki innych turystów spędzili tam wiele godzin. Mężczyzna opisywał, że dzieci - w tym jego 5-letni syn - spały, na czym popadnie, nawet na wyciągniętych ze śmieci kartonach po pizzy.
Jeden z naszych współlokatorów uciekł na lotnisko i najbliższym lotem udał się do Czech. Była panika, to wyglądało bardzo groźnie
- wspomina mężczyzna cytowany przez IAR.
W poniedziałek 1 lipca greckie władze wydały nakaz ewakuacji osób przebywających w rejonie Metohi w zachodniej części wyspy Chios. Pożar wybuchł również na popularnej wśród turystów wyspie Kos. Ewakuować trzeba było m.in. całe miasteczko Kardamena.
Jak wynika z relacji Polaków, sytuacja we wtorek była już o wiele spokojniejsza. - Wiatr się uspokoił, nowych ognisk pożaru już nie widać - podkreślała jedna z turystek w rozmowie z RMF FM. Około godz. 7:50 turyści dostali informację o możliwości powrotu do hotelu w miejscowości Antymachia. Rozgłośnia, cytując podróżnych, podkreśla, że "koszmar minął".
Grecki premier Kyriakos Mitsotakis powiedział kilka dni temu, że przez suszę i silny wiatr zagrożenie pożarowe w kraju jest i będzie spore. - Najtrudniejsze nadal przed nami. To wymaga bardzo dobrej koordynacji wszystkich służb - powiedział szef greckiego rządu.
Na wypadek pożaru przygotowywani byli pracownicy hoteli. - Mamy plan, wszyscy wiedzą, co robić - mówi recepcjonistka z hotelu na Kos Katerina Tsanari. - To hotel na 1200 osób - w razie pożaru nie ma czasu na myślenie, trzeba działać - dodaje. Grecy spodziewają się, że ten rok - mimo pożarów - będzie w turystyce rekordowy.
W środę 3 lipca pojawiły się informacje, że w Grecji wybuchł kolejny pożar, tym razem na Tasos. Został on wywołany silnymi wyładowaniami atmosferycznymi. Pożar na wyspie położonej w północnej części Morza Egejskiego próbuje ugasić 32 strażaków. Mają do dyspozycji 13 wozów strażackich, jeden samolot i dwa helikoptery. Wkrótce spodziewane jest przybycie posiłków z Kavali. Grecka służba ochrony ludności ostrzega przed trudnymi warunkami pogodowymi w środę i czwartek, przewidując burze z piorunami i gradem.
W ubiegłym roku pożary lasów w północnej Grecji zabiły 20 osób i zmusiły 19 tysięcy mieszkańców do ewakuacji z wyspy Rodos. Aby usprawnić wczesne wykrywanie pożarów, Grecja wykorzystuje drony do monitorowania obszarów leśnych. Tego lata od lipca do połowy września lokalne służby wspiera 240 strażaków z Bułgarii, Malty, Mołdawii i Rumunii. To trzeci z rzędu rok międzynarodowej pomocy strażaków w Grecji