Samochód marki Tesla, jadący z małą prędkością (ok. 60 km/h) autostradą A4 z Krakowa w stronę polsko-ukraińskiej granicy został zatrzymany 9 lipca przez policję. Mł. asp. Kamil Wójcik w rozmowie z Onetem potwierdził tę informację. Podkreślił, że policjanci mogą zatrzymywać i kontrolować samochody, nawet gdy kierowca nie łamie przepisów. Nie chciał jednak zdradzić powodów interwencji.
Zważywszy na to, że samochód miał na dachu zainstalowany aparat służący do wykonywania zdjęć sferycznych, Onet postawił hipotezę, że było to pojazd wykonujący zdjęcia dla usługi Google Maps Street View. Zwłaszcza że firma oficjalnie potwierdziła, że robi obecnie takie zdjęcia w Małopolsce. Rejon, w którym zatrzymano samochód, był jednak nieco poza zgłoszoną wcześniej strefą.
Google Polska nie potwierdziło, że zatrzymana Tesla należała do ich firmy. - Samochody Street View są wyraźnie oznakowane, więc nie ma problemu z ich rozpoznaniem - przypomniała w rozmowie z Onetem Katarzyna Aszkiełowicz ze współpracującej z Google Polska agencji Monday Group. Stałą praktyką dla tego typu przejazdów jest jednak unikanie miejsc wrażliwych pod względem bezpieczeństwa.
Onet zauważa jednak, że Teslę zatrzymano niedaleko tzw. drogowego odcinka lotniskowego. To odcinek drogi publicznej przystosowany do startów i lądowań samolotów wojskowych. Na autostradzie A4 pomiędzy węzłami Tarnów Północ a Dębica Zachód znajduje się ok. 2,9 km spełniające te normy.
"Zazwyczaj w takich sytuacjach radiowóz jedzie za pojazdem przeznaczonym do kontroli do najbliższego zjazdu/parkingu. Do zatrzymania doszło jednak zaledwie kilka kilometrów za miejscem, gdzie rozpoczyna się jeden z czynnych w naszym kraju drogowych odcinków lotniskowych (DOL)" - opisuje Onet. Inną hipotezę jest to, że tego dnia autostradą przewożono sprzęt wojskowy.