Na lotnisku wojskowym w Gdyni 12 lipca podczas lotu treningowego doszło do katastrofy samolotu M-346 "Bielik" z 2022 roku. Maszyna uderzyła w płytę lotniska, a jej pilot się nie katapultował. Do katastrofy doszło około godziny 13:00. Nie żyje pilot samolotu - major Robert Jeła. Miał wylatanych łącznie blisko dwa tysiące godzin, z czego 1100 godzin na samych Bielikach. Pod względem stażu na tym modelu był drugim najbardziej doświadczonym lotnikiem w Polsce.
Na miejscu przyczyny katastrofy badają Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych i prokuratura wojskowa oraz Żandarmeria Wojskowa. Wciąż nie wiadomo, czy do tragedii doszło z powodu błędu pilota, czy awarii samolotu. W przeszłości z tymi modelami samolotów bywały problemy.
Najwyższa Izba Kontroli w latach 2019-2021 przeprowadziła kontrolę w 41. Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie, gdzie przyglądano się naborowi i szkoleniu pilotów wojskowych. Jednym z pokontrolnych wniosków był fatalny stan techniczny samolotów M-346. Właśnie takim samolotem leciał w piątek Robert Jeła.
W 2020 r. średnia sprawność samolotów M-346 wyniosła 47,3 proc. Od początku 2021 r. do czasu zakończenia czynności kontrolnych odsetek ten wzrósł do 56,4 proc. Tymczasem zgodnie z zawartą z producentem samolotów M-346 umową ten współczynnik powinien być nie mniejszy niż 75 proc.
"Głównymi przeszkodami dla pełnego wykorzystania samolotów M-346 do szkolenia są niska sprawność samolotów, która wynika przede wszystkim z opóźnień w dostawach części zamiennych oraz materiałów eksploatacyjnych, oraz długiego czasu realizacji napraw gwarancyjnych przez producenta" - czytamy w raporcie NIK. Za kolejny powód NIK wskazuje: "szybsze tempo ubywania instruktorów w stosunku do tempa ich pozyskiwania".
O nie najlepszym stanie również tych dopuszczonych do lotów samolotów pisano także w 2023 roku. W grudniu Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych informowało, że podczas lotu szkolnego M-346 "Bielik" doszło do "niekontrolowanego oddzielenia się owiewki od statku powietrznego". Z powodu tego zdarzenia loty na samolotach M-346 zostały na pewien czas wstrzymane. W tamtym czasie pilot bezpiecznie wylądował na lotnisku w Dęblinie.