McDonald's ma za sobą fatalny kwartał. Globalna sprzedaż, porównując II kwartał tego roku z II kwartałem poprzedniego roku, spadła o 1 proc. To duże rozczarowanie, bo spodziewano się blisko 0,5 proc. wzrostu. Co ciekawe, większy spadek zanotowano na rynkach międzynarodowych (o 1,1 proc.) niż w Stanach Zjednoczonych (o 0,7 proc.). Na obu rynkach sprzedaż produktów McDonald's jednak spadła. Jeszcze gorzej było na rynkach, na których działają podmioty na licencji. Tam zanotowano spadek o 1,3 proc.
Po raz pierwszy od trzynastu kwartałów McDonald's zanotowało spadek sprzedaży. Ostatni raz miało to miejsce w pandemicznym 2020 roku. Najbardziej zauważalnie odpłynęli klienci z Francji oraz Chin. Dyrektor generalny Chris Kempczinski przyznał, że na spadek zainteresowania jedzeniem w McDonald's wpłynęła większa świadomość konsumentów.
Konsumenci są coraz bardziej wybredni w kwestii tego, gdzie, kiedy i co jedzą
- przyznawał Kempczinski, dlatego chce, aby sieć podporządkowała się temu podejściu i zmieniła swoją reputację.
Z protestami klientów przeciwko znaczącym podwyżkom sieć próbowała się zmierzyć już w maju. Wtedy Joe Erlinger, prezes McDonald’s w USA opublikował list, w którym przekonywał, że ceny Big Maca wcale nie wzrosły o 100 proc. od 2019 roku, jak sugerowali niektórzy. Przyznał, że popularne kanapki rzeczywiście są droższe, ale "tylko" o 21 proc. (mowa o średniej cenie w USA). Sieć podkreślała jednak, że to podwyżka na poziomie wzrostu inflacji.
Niemniej po złych wynikach za drugi kwartał bieżącego roku Chris Kempczinski przyznał, według BBC, inwestorom, że sieć rozważy swoją politykę cenową. McDonald’s miałby postawić na rabaty oraz promocje. Za przykład podano zakończone sukcesem akcje Happy Meal za 5 dolarów w USA i kampanię w Wielkiej Brytanii, w ramach której klienci mogą wybrać trzy dania za 3 funty.