Rządowy projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu wprowadza też "naliczanie odsetek za nieterminowe wypłacenie należnych pracownikom wynagrodzeń" - zauważa "Dziennik Gazeta Prawna". Szczegóły tej zmiany nie zostały podane do informacji publicznej, ale projekt stworzyło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, na czele którego stoi członkini Lewicy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. "DGP" przyjrzał się więc propozycji ugrupowania, zapowiadającego już w ubiegłorocznym programie zmianę w sprawie spóźnionych wypłat.
Lewica proponowała, by odsetki za spóźnioną wypłatę wynosiła 0,5 proc. miesięcznego wynagrodzenia dziennie. Ponadto miałoby to być rozwiązanie obowiązkowe i naliczane automatycznie. "Nałoży to na nieuczciwych pracodawców presję, aby wywiązywać się z zapisów umowy, a z pracowników zdejmie konieczność dochodzenia swoich praw w sądzie pracy" - czytamy w programie Lewicy.
Jeśli rządowy projekt będzie pokrywał się z propozycją Lewicy, to standardowe odsetki za opóźnienia w wypłacie będą wynosić 15 proc. w skali miesiąca i 183 proc. w skali roku. To 16-krotnie więcej niż dzisiejsza średnia (11,25 proc. w skali roku) i osiem razy więcej niż obecne maksymalne odsetki (22,5 proc. w skali roku).
Zmiany w przepisach mają dotyczyć nie tylko wyższych odsetek dla pracowników. "DGP" w czerwcu donosił, że według ustaleń gazety, w planach jest zaostrzenie kar dla pracodawców, którzy nie płacą w terminie. Dziś to wykroczenie jest zagrożone karą do 30 tys. zł.
Warto też podkreślić, że nie tylko Lewica, ale również sama Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiadała walkę z nieuczciwymi pracodawcami, którzy spóźniają się z wypłatą. W maju w rozmowie z Krytyką Polityczną ministerka zapowiadała, że kwestie te zostaną zaadresowane w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach.
- Dziś konsekwencje ponosi pracownik, który dostaje wypłatę z opóźnieniem. To niesprawiedliwe. Będziemy porządkować tę kwestię w kolejnej ustawie o minimalnych wynagrodzeniach. Znajdą się w niej propozycje, co robić z pracodawcami spóźniającymi się wypłacaniem wynagrodzeń. W duchu wspomnianej zmiany mentalności: uznania, że prawo pracy to prawo, którego trzeba przestrzegać - mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.