W Niemczech i Szwecji poderwano myśliwce po tym, jak nad Bałtykiem przeleciał rosyjski samolot zwiadowczy. Luftwaffe poinformowało, że w powietrze wzbiły się również maszyny kontroli ruchu lotniczego NATO w krajach bałtyckich. "Eskortowały rosyjski samolot IŁ-20M" - brzmi komunikat niemieckich sił powietrznych.
Jak zaznaczono, rosyjski samolot naruszył międzynarodową przestrzeń powietrzną nad Bałtykiem i nie miał kontaktu z kontrolą ruchu lotniczego. Maszynę zauważono w pobliżu wyspy Rugii "bez planu lotu lub kontaktu z cywilną kontrolą ruchu lotniczego". "Alarm w regionie Morza Bałtyckiego! Aby zabezpieczyć przestrzeń powietrzną obszaru sojuszu NATO, samoloty QRA z Laage w Szwecji i samoloty NATO wznosiły się jeden po drugim" - napisali w komunikacie Niemcy.
Polskie Dowództwo Operacyjne po raz ostatni informowało o poderwaniu polskich samolotów nieco ponad miesiąc temu. Maszyny uruchomiono 8 lipca dwukrotnie i miało to związek z intensywnym rosyjskim atakiem w Ukrainie. "Uwaga, lotnictwo dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej ponownie rozpoczęło ostrzał rakietowy na teren Ukrainy. W związku z kolejną agresywną działalnością Rosjan wszczęto wszystkie niezbędne procedury mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej" - brzmiał wówczas komunikat.
8 lipca Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, w tym na Kijów i szpital dziecięcy Ochmatdyt. Tego dnia w stolicy zginęło 31 osób. Rosjanie użyli około 40 rakiet. Ratownicy i wolontariusze przez kilka dni prowadzili akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Największą liczbę ofiar śmiertelnych, 12, ratownicy odnaleźli w zrujnowanym bloku mieszkalnym w dzielnicy Szewczenkowska. W dziecięcym szpitalu Ochmatdyt zginęły dwie osoby dorosłe, w tym lekarka. Kilkanaście osób zostało rannych, większość stanowili pacjenci szpitala, czyli dzieci.