W nocy z wtorku na środę Rosjanie zaatakowali Lwów. Rosyjskie rakiety lub ich odłamki spadły między innymi w pobliżu lwowskiego dworca głównego. W mieście wybuchło kilka pożarów, a kilka dzielnic pozostaje bez prądu. Uszkodzony został budynek mieszkalny w pobliżu dworca oraz trzy szkoły. Władze powiadomiły, że po rosyjskim ataku na Lwów zginęło co najmniej siedem osób, a 38 kolejnych zostało rannych.
W obwodzie lwowskim podczas zmasowanego rosyjskiego ataku doszło do kilku przerw w dostawie prądu na kolei. Państwowe przedsiębiorstwo kolejowe w Ukrainie Ukrzaliznycja uruchomiło rezerwowe lokomotywy spalinowe, aby zapewnić transport - podaje "Ukraińska Prawda". Według ukraińskich władz strona rosyjska przeprowadziła ostrzał przy użyciu hipersonicznych pocisków Kindżał oraz dronów typu Shahed.
W nocy Rosjanie za pomocą dronów atakowali również obwód kijowski. Lokalne władze informowały jedynie o działaniach obrony przeciwlotniczej oraz apelowały do ludności cywilnej o pozostanie w schronach do czasu zakończenia nalotu. Brak informacji o ofiarach.
Tymczasem w Połtawie trwa trzydniowa żałoba po wtorkowym ataku rakietowym na to miasto. Pociski balistyczne uderzyły w placówkę oświatową oraz przychodnię. Zginęło co najmniej 51 osób, a 271 kolejnych zostało rannych.
W związku z atakiem rakietowym Rosji poderwane zostały polskie i sojusznicze samoloty. Po kilku godzinach polskie myśliwce wróciły do standardowej działalności operacyjnej. "Była to kolejna noc podwyższonej gotowości polskich i sojuszniczych systemów oraz intensywnej służby żołnierzy wojsk radiotechnicznych, pilotów, personelu obsługi naziemnej i żołnierzy pełniących dyżury bojowe" - przekazało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w mediach społecznościowych.