Ceny ropy naftowej mocno podskoczyły po tym, gdy Chiny będące jednym z jej największych importerów, ogłosiły plan wsparcia dla coraz bardziej kulejącej gospodarki. To największy pakiet pomocowy od czasu pandemii COVID-19 - podaje Reuters.
Po decyzji Ludowego Banku Chin, który ogłosił wprowadzenie pakietu stymulującego gospodarkę, ceny ropy naftowej na rynkach poszły w górę. Kontrakty terminowe na ropę Brent na wzrosły 1,17 proc., do 74,08 dolarów za baryłkę. Natomiast kontrakty terminowe na ropę WTI wzrosły o 1,42 proc., do 71,37 dolarów.
Reuters wyjaśnia, że na ceny ropy wpływają także napięcia na Bliskim Wschodzie i związaną z tym możliwość zakłócenia regionalnej podaży. Jednocześnie nad Stanami Zjednoczonymi, największym producentem ropy naftowej na świecie, wisi widmo huraganów. W ubiegły czwartek z powodu huraganu Francine wstrzymano blisko 42 proc. produkcji ropy naftowej w regionie Zatoki Meksykańskiej.
Tony Sycamore, analityk IG, podkreśla, że wtorkowe ogłoszenie przez chiński bank centralny pakietu stymulującego gospodarkę "w pewnym stopniu usunie ryzyko spadku cen ropy naftowej". Z kolei zdaniem Kelvina Wonga, analityka w OANDA, wzrost cen ropy naftowej może okazać się nietrwały w średnim terminie, gdyż popyt wewnętrzny może nadal być słaby, "a bardziej akomodacyjna polityka pieniężna nie będzie szła w parze z ekspansywną polityką fiskalną". W górą poszły też w wtorek akcje chińskich spółek na Giełdzie Papierów Wartościowych w Szanghaju. Akcje na Shanghai Stock Exchange Composite Index skoczyły o 4,15 proc. Chińska giełda zajmuje obecnie siódmą pozycję pod względem kapitalizacji spośród największych giełd świata.
Ludowy Bank Chin podjął działania, które mają zmierzać do wyciągnięcia kraju z deflacyjnego marazmu i jednocześnie pomóc chińskim władzom w zrealizowaniu celu, jakim jest wzrost PKB o około 5 proc. Słabe wyniki gospodarcze, niski popyt wewnętrzny i globalny, niska konsumpcja, przedłużający się kryzys zadłużenia sektora nieruchomości, utrzymująca się presja deflacyjna i wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi skłoniło chiński bank centralny do uruchomienia szerszego pakietu stymulującego gospodarkę. "Od dawna nie widzieliśmy tak niepokojącego wykresu. Tąpnięcie płynnej podaży pieniądza -> chińscy konsumenci nie chcą wydawać -> jeszcze większa nadprodukcja na rynku krajowym -> agresywniejsze poszukiwanie zagranicznych rynków zbytu" - pisali m.in. mediach społecznościowych analitycy Pekao.
Pan Gongsheng, gubernator Ludowego Banku Chin powiedział we wtorek w Pekinie, że bank obniży szereg stóp procentowych w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego i zobowiązał się do "wspierania ekspansji konsumpcji i inwestycji". Zdaniem ekspertów te działania stanowią "najważniejszy pakiet stymulacyjny od czasu pandemii". Chiński bank centralny obniżył 7-dniową stopę reverse repo o 20 pb. Pekin zamierza również "obniżyć oprocentowanie kredytów hipotecznych". Bank poinformował też, że 7-dniowa stopa reverse repo została obniżona do 1,50 proc. z 1,70 proc. Z kolei w poniedziałek Ludowy Bank Chin obniżył inną stopę procentową. 14-dniowa stopa reverse repo została obniżona do 1,85 proc. z 1,95 proc. Dzięki obniżce obniżenie wskaźnika rezerw obowiązkowych, który określa ilość gotówki, jaką banki muszą trzymać "w zapasie", na rynek finansowy zdaniem Pana Gongshenga wpłynie około biliona juanów, czyli 141,7 miliarda dolarów. Julian Evans-Pritchard z Capital Economics komentuje m.in., że "to może nie wystarczyć" i podkreśla, iż pełne ożywienie gospodarcze "będzie wymagało znaczniejszego wsparcia fiskalnego niż skromne zwiększenie wydatków rządowych".