Dostał gigantyczny rachunek za wodę. "Jakbym rozstawił jacuzzi"

Pan Jakub, który wynajmuje 43-metrowe mieszkanie na warszawskiej Pradze, nieoczekiwanie dostał rachunek za wodę w wysokości ponad 5 tys. zł. Wcześniej płacił za wodę dziesięć razy mniej. Sprawę skomentowała administracja budynku.
Woda (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

- W domu tylko śpię. Cały dzień jestem w pracy. Moi rodzice mają dom z ogrodem i płacą miesięcznie maksymalnie 250 złotych miesięcznie. A tu wychodzi prawie 900 złotych na miesiąc - powiedział pan Jakub w rozmowie z tvn24.pl. Mężczyzna wyjaśnił, że w 43-metrowym mieszkaniu posiada aneks kuchenny, wannę, pralkę i zmywarkę.

Zobacz wideo Czego się uczyć, żeby mieć dobrą pracę? "Ważne są umiejętności i kompetencje"

Warszawa. Ponad 5 tys. zł rachunku za wodę. "Fizycznie niemożliwe"

- W bloku jest ponad 40 mieszkań. Inni dostali normalne rachunki za wodę. A mój jest taki, jakbym rozstawił jacuzzi, mielibyśmy z dziewczyną basen na balkonie i całe dnie przez pół roku siedzielibyśmy w gorącej wodzie. Ale nikogo to nie obchodzi. Rachunek muszę zapłacić, bo taki wyszedł, a kwota jest horrendalna i absurdalna - zaznaczył.

W poprzednim rozliczeniu w okresie od sierpnia do grudnia 2023 r. jego rachunek wynosił ok. 580 zł. Pan Jakub zgłosił sprawę do właściciela mieszkania, który następnie napisał dwa odwołania adresowane do zarządu administracji wspólnoty mieszkaniowej. Jak wskazał w piśmie, "jest to fizycznie niemożliwością, aby jedna osoba zamieszkująca w tym lokalu zużyła taką ilość wody". Według faktury pan Jakub miałby zużyć w pół roku 144 metrów sześciennych wody.

Rachunek grozy za wodę. Podjęto decyzję

Firma, która zarządza budynkiem na warszawskiej Pradze, odpowiedziała, że "po analizie zużycia i stanu liczników lokalu nie zauważono, by urządzenia pomiarowe wykazały anomalie w pomiarze". "Zużycie nie wzbudza zastrzeżeń" - ocenia firma i dodaje, że "może użytkownik lokalu korzysta w dość duży sposób z wody i ciepła i stąd takie zużycia".

Pan Jakub zaproponował właścicielowi mieszkania ekspertyzę wodomierzy, ale ten "nie chce pokryć tych kosztów". - To jest 600 złotych od jednego wodomierza. Mamy dwa, tak że wychodzi 1,2 tys. złotych. Jeśli ekspertyza wykaże, że faktycznie coś z wodomierzami było nie tak, to koszty pokrywa administracja. Jeśli się okaże, że z wodomierzem wszystko jest w porządku, no to przechodzą one na odbiorcę - powiedział.

Dziennikarze tvn24.pl zwrócili się w tej sprawie do Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w sprawie wysokich rachunków mieszkańca Pragi. Jeden z pracowników przyznał nieoficjalnie, że "to wygląda, jakby komuś się przecinek pomylił". Administrator budynku ostatecznie zdecydował się na demontaż i ekspertyzę licznika na swój koszt. Jednak jeśli podejrzenia o błędne działanie wodomierza się nie potwierdzą, pan Jakub będzie musiał zapłacić rachunek za wykonanie ekspertyzy.

Więcej o: