"Mus Tymbark to porcja pysznych owoców, podanych w lekkiej i praktycznej formie" - czytamy o jednym z produktów firmy Maspex. Sprzedawane są w różnych smakach: truskawkowym, mango czy pomarańczowym. W jednym ze sklepów w kartonach przeznaczonych dla tych produktów wystawiono inne saszetki - te zawierające alkohol.
Oba produkty są do siebie bardzo podobne. Różni się jednak ich skład. Saszetki alkoholowe "Voodoo Monkey" mogą zawierać m.in. czystą wódkę czy likier ananasowy. Mimo to umieszczono je w kartonach po musach owocowych Tymbarku, co mogło doprowadzić do fatalnej pomyłki rodziców, chcących kupić swoim pociechom owocowy napój.
Natychmiast zareagowała na to firma Maspex, będąca właścicielem marki Tymbark. "Marka Tymbark i Grupa Maspex nie mają nic wspólnego z tym produktem" - prostowała Dorota Liszka, rzeczniczka prasowa Maspeksu. Od alkoholowym tubek odciął się także prezes koncernu.
"Nic z tym wspólnego nie mamy, poza tym, że nasz mus owocowy sprzedaje się wybornie, a ekspozytory po nim ktoś tak niecnie wykorzystuje" - napisał w mediach społecznościowych Krzysztof Pawiński. "Musy Tymbark sprzedają się tak dobrze, że w wysprzedane kartony ktoś wbija tego typu produkt. Nie do opanowania" - dodawał.
Producentem saszetek z alkoholem nie jest bowiem Maspex a firma Real S.A. Tak to ta sama firma, która produkuje popularne musy owocowe Owolovo. Od pewnego czasu można kupować także produkty nowej marki tego koncernu - Voodoo Monkey. Nazwa nawiązuje prawdopodobnie do małych butelek z alkoholem, które potocznie nazywa się "małpkami".
"Voodoo Monkey to nie tylko marka, to prawdziwy buntownik w świecie alkoholi. Jesteśmy pionierami, którzy zmienili sposób, w jaki doświadczasz alkoholu, oferując go w odważnie zaprojektowanych tubach. Nasz nieszablonowy design z charakterystyczną małpką voodoo na opakowaniu odzwierciedla naszą filozofię - bawimy się konwencjami i nie boimy się eksperymentować" - pisze o sobie firma.
"Filozofia" Voodoo Monkey bardzo szybko zyskała przeciwników. Wśród nich jest m.in. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który grzmiał, że "informacja o alkoholu zawinięta jest w rzewne pie****ety o odważnej zabawie konwencjami czy przedefiniowaniu doświadczenia picia alkoholu". Według niego to produkt skierowany do dzieci. "Zaciekawione i zachęcone tym, że trucizna zapakowana jest jak lekarstwo, ma przekroczyć symboliczną granicę, kupić 'musik' do szkoły i zupełnie niesymbolicznie zacząć pić" - pisze.
Od kilku dni próbujemy uzyskać komentarz od firmy Real dotyczący zarzutów pojawiających się pod adresem jej nowej marki. Niestety nie otrzymaliśmy go przed publikacją tego artykułu.