Zdecydowana reakcja szefa Tymbarku na zdjęcie z alkotubkami: Nic z tym wspólnego nie mamy

Kolorowe saszetki z wódką czy likierem przypominające musy owocowe w jednym ze sklepów zostały wystawione w kartonach po musach Tymbarku. Firma natychmiast zadeklarowała, że nie ma z tym nic wspólnego, a ich produkty nie mają w sobie alkoholu.
Tymbark odcina się od saszetek z alkoholem
Fot . Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl // X: KATARYNA

"Mus Tymbark to porcja pysznych owoców, podanych w lekkiej i praktycznej formie" - czytamy o jednym z produktów firmy Maspex. Sprzedawane są w różnych smakach: truskawkowym, mango czy pomarańczowym. W jednym ze sklepów w kartonach przeznaczonych dla tych produktów wystawiono inne saszetki - te zawierające alkohol. 

Zobacz wideo Cena alkoholi jest relatywnie niska do zarobków w porównaniu do krajów UE

Tymbark odcina się od alkotubek. "Nic z tym wspólnego nie mamy"

Oba produkty są do siebie bardzo podobne. Różni się jednak ich skład. Saszetki alkoholowe "Voodoo Monkey" mogą zawierać m.in. czystą wódkę czy likier ananasowy. Mimo to umieszczono je w kartonach po musach owocowych Tymbarku, co mogło doprowadzić do fatalnej pomyłki rodziców, chcących kupić swoim pociechom owocowy napój. 

Natychmiast zareagowała na to firma Maspex, będąca właścicielem marki Tymbark. "Marka Tymbark i Grupa Maspex nie mają nic wspólnego z tym produktem" - prostowała Dorota Liszka, rzeczniczka prasowa Maspeksu. Od alkoholowym tubek odciął się także prezes koncernu. 

"Nic z tym wspólnego nie mamy, poza tym, że nasz mus owocowy sprzedaje się wybornie, a ekspozytory po nim ktoś tak niecnie wykorzystuje" - napisał w mediach społecznościowych Krzysztof Pawiński. "Musy Tymbark sprzedają się tak dobrze, że w wysprzedane kartony ktoś wbija tego typu produkt. Nie do opanowania" - dodawał. 

Kto odpowiada za saszetki z alkoholem?

Producentem saszetek z alkoholem nie jest bowiem Maspex a firma Real S.A. Tak to ta sama firma, która produkuje popularne musy owocowe Owolovo. Od pewnego czasu można kupować także produkty nowej marki tego koncernu - Voodoo Monkey. Nazwa nawiązuje prawdopodobnie do małych butelek z alkoholem, które potocznie nazywa się "małpkami". 

"Voodoo Monkey to nie tylko marka, to prawdziwy buntownik w świecie alkoholi. Jesteśmy pionierami, którzy zmienili sposób, w jaki doświadczasz alkoholu, oferując go w odważnie zaprojektowanych tubach. Nasz nieszablonowy design z charakterystyczną małpką voodoo na opakowaniu odzwierciedla naszą filozofię - bawimy się konwencjami i nie boimy się eksperymentować" - pisze o sobie firma. 

"Filozofia" Voodoo Monkey bardzo szybko zyskała przeciwników. Wśród nich jest m.in. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia, który grzmiał, że "informacja o alkoholu zawinięta jest w rzewne pie****ety o odważnej zabawie konwencjami czy przedefiniowaniu doświadczenia picia alkoholu". Według niego to produkt skierowany do dzieci. "Zaciekawione i zachęcone tym, że trucizna zapakowana jest jak lekarstwo, ma przekroczyć symboliczną granicę, kupić 'musik' do szkoły i zupełnie niesymbolicznie zacząć pić" - pisze. 

Od kilku dni próbujemy uzyskać komentarz od firmy Real dotyczący zarzutów pojawiających się pod adresem jej nowej marki. Niestety nie otrzymaliśmy go przed publikacją tego artykułu. 

Więcej o: