Unia Europejska i jej sojusznicy objęli tankowce z rosyjskiej "floty cieni" sankcjami. Naukowcy z Kijowskiej Szkoły Ekonomicznej (KSE) uważają, że niewystarczająco. "Sankcje na tankowce powinny być stosowane 'systematycznie', aby egzekwować wymóg odpowiedniego ubezpieczenia od wycieków ropy" - piszą w raporcie, który cytuje "Financial Times". Ich obecność na światowych wodach to wielkie ryzyko dla środowiska.
"Przeważnie jednostki 'floty cieni' są stare i mocno zużyte. Nie przechodzą regularnej konserwacji i napraw, co podnosi ryzyko awarii. Wedle szacunków ponad 83 proc. 'floty' ma więcej niż 15 lat, podczas gdy średni okres eksploatacji tankowców wynosi 20 lat" - pisze Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM). Struktura własnościowa rosyjskiej "floty cieni" jest nieprzejrzysta i zmienna. Najczęściej statki te powiązane są z firmami z Bliskiego Wschodu i Azji.
Wielkość "floty" w poszczególnych miesiącach oscyluje wokół 160-200 tankowców. Według "Financial Times" Rosjanie niewiele sobie robią z nakładanych na te statki sankcji. "Flota cieni" zwiększyła pojemność tankowców o prawie 70 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Wolumen rosyjskiej ropy naftowej wzrósł z 2,4 mln baryłek dziennie w czerwcu 2023 roku do 4,1 mln w czerwcu 2024 roku.
W samym tylko czerwcu 2024 roku 70 proc. rosyjskiej ropy miało zostać przetransportowane przez "flotę cieni". Obejmowało to 89 proc. całkowitych dostaw ropy naftowej z Rosji.
Analitycy z Kijowskiej Szkoły Ekonomicznej ostrzegają przed katastrofą ekologiczną, do której mogą doprowadzić rosyjskie statki. "Katastrofa czeka, aby wydarzyć się u progu Europy. Słabe regulacje, wraz z drastycznie rozszerzoną rolą tankowców-cieni w handlu rosyjską ropą, oznaczają, że poważna katastrofa ekologiczna jest tylko kwestią czasu" - piszą w raporcie. Według nich rozwiązaniem byłoby m.in. ustanowienie "stref wolnych od cienia" na wodach Europy, gdzie tankowce niespełniające europejskich standardów nie będą mogły wpłynąć.