Rosjanie eksplorują złoża gazu ziemnego w Arktyce. Jak czytamy w "The Moscow Times", według Międzynarodowej Agencji Energetycznej na ten kontynent przypada ponad 80 proc. rosyjskiej produkcji gazu ziemnego. Wydobycie to jedno, a sprzedaż (a właściwie transport) drugie. Od lat Rosjanie zmagają się z problemem efektywnego przedostania gazu ziemnego wydobytego w Arktyce na stały ląd. Rosyjscy naukowcy mają jednak przełomowy pomysł na rozwiązanie tego problemu.
Instytut Kurczatowa, który odpowiadał m.in. za powstanie pierwszej rosyjskiej bomby atomowej, zaprezentował projekt statku, którego jeszcze w historii świata nie było. Podczas forum OMR 2024 prezes instytutu Michaił Kowalczuk ogłosił powstanie "podwodnego gazowca o napędzie atomowym".
Choć brzmi to nieprawdopodobnie, rosyjskie media - jak portal portnews.ru - traktują ten pomysł bardzo poważnie. Opisują, że "ze względu na brak kontaktu z lodem rosyjski podwodny gazowiec o napędzie atomowym będzie mógł rozwijać prędkość do 17 węzłów". Zmniejszy tym samym czas podróży Północną Drogą Morską (NSR) z 20 dni do 12 dni. Statki wyposażone mają być w trzy reaktory jądrowe RITM-200, które napędzane będą trzema elektrycznymi silnikami napędowymi o mocy 30 MW każdy.
Podano również ich parametry. Długość statku powinna wynosić około 360 m, szerokość - około 70 m, wysokość - około 30 m, zanurzenie - 12-13 m, łączna moc silników śmigłowych - 90 MW oraz ładowność - 170-180 tysięcy metrów sześciennych. Przenosiłyby więc tyle, ile obecne tankowce nadwodne.
Byłby to bezprecedensowy na skalę światową okręt, zarówno pod względem wielkości, jak i funkcjonalności. - O stworzeniu podwodnych nośników gazu jądrowego dyskutowano od dawna, począwszy od początku XXI wieku. Teraz rozpoczęliśmy prace projektowe z Gazpromem i prace te postępują naprzód - przekonuje Michaił Kowalczuk, cytowany przez nrcki.ru.
Nie brak jednak głosów, które nieco przebijają balonik rosyjskiej propagandy. - Brakuje obliczeń dotyczących technologii, ekonomii i wdrożenia przemysłowego. Rosja nie ma nawet podstawowych możliwości budowy statków, krótko mówiąc, to bzdura ze strony Kowalczuka - komentował te plany Aleksandr Nikitin, ekspert ds. energii jądrowej, w rozmowie z "The Barents Observer". Według eksperta to "fantazje niemające nic wspólnego z rzeczywistością".