Junta wkroczyła: Władze wojskowe w Nigrze przejęły kontrolę nad francuską kopalnią uranu w tym zachodnioafrykańskim kraju. Poinformowała o tym francuska firma nuklearna Orano. Po skutecznym zamachu stanu junta wojskowa cofnęła pozwolenie Orano na eksploatację jednego z największych na świecie złóż uranu, a produkcja została zawieszona. 1150 ton koncentratu uranu o wartości 210 mln dolarów z zapasów na lata 2023 i 2024 nie zostało wyeksportowanych.
Polityczny konflikt: Niger uzyskał niepodległość od Francji w 1960 roku, ale dawne mocarstwo kolonialne zdołało zapewnić sobie wyłączny dostęp do zasobów uranu w kraju. Przed zamachem stanu Niger odpowiadał za 15-20 proc. importu uranu do Francji. Głównie wydobywany był w kopalni odkrywkowej SOMAÏR. Znajduje się ona w dziesiątce największych kopalni uranu na świecie. Afrykańska republika ma w niej 36,6 proc. udziałów. Reszta należy do francuskiej firmy. Właśnie tę kopalnię przejęto.
Niger nie chce Francuzów? Firma Orano wydała oświadczenie. Stwierdza w nim, że zamierza "bronić swoich praw przed właściwymi organami", ale chce również współpracować ze "wszystkimi zainteresowanymi stronami w celu przywrócenia stabilnego i zrównoważonego sposobu działania". Niger nie chce jednak dalszych interesów z Francją. Bliżej mu do Rosji. W zeszłym miesiącu nigerski minister górnictwa Ousmane Abarchi zaprosił rosyjskie firmy do inwestowania w wydobycie uranu i innych zasobów naturalnych w jego kraju.
Kłopoty Francji: Odcięcie Francji od gigantycznych złóż uranu może doprowadzić do kryzysu energetycznego. Uran jest najpowszechniej stosowanym paliwem w energetyce jądrowej, na której opierają się Francuzi. W 2023 roku udział energii jądrowej w całkowitej produkcji energii elektrycznej we Francji był na poziomie 65 proc. Niger odpowiadał za około 15 proc. dostaw uranu do francuskiego Orano. Firma uspokaja jednak, że wstrzymanie eksportu z Nigru zostało w pełni zrekompensowane przez zwiększenie wydobycia w kopalniach w Kanadzie i Kazachstanie.
Francja ma większe problemy: To wszystko zbiega się w czasie (możliwe, że nieprzypadkowo) z upadkiem francuskiego rządu. Zgromadzenie Narodowe (niższa izba tamtejszego parlamentu) przegłosowało wotum nieufności dla centroprawicowego gabinetu premiera Michela Barniera. Szef rządu odszedł po zaledwie 91 dniach, co jest rekordem w najnowszej historii republiki. Prezydent Macron wykluczył dymisję i zapowiada szybką nominację nowego premiera. Pałac Elizejski chce powołać go przed ponownym otwarciem paryskiej katedry Notre-Dame, które odbędzie się w weekend.
Przeczytaj też tekst Dominika Molińskiego: Po Niemczech burza przetacza się przez Francję. "Znak zapytania". Co to oznacza dla Polski?
Źródła: Reuters, orano.group, france24.com, bbc.com, world-nuclear.org, IAR, fr.statista.com