Megamiasto z zielonym światłem? Jeden warunek: - Jest wola polityczna. Ze strony rządu i premiera Donalda Tuska na początku tej kadencji otrzymaliśmy jasny sygnał: jeśli się dogadacie, będziemy za, pod warunkiem że będziecie spójni w pomyśle i decyzji - powiedział prezydent Katowic Marcin Krupa o koncepcji powstania "megamiasta" w Polsce. Krupa zasugerował też, że w 2030 roku mógłby już zostać wybrany szef gigantycznej metropolii.
O co chodzi z "megamiastem"? Mowa o przekształceniu w jeden, spójny organizm miejski Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM). Obejmuje ona teraz 41 miast i gmin, rozciągając się na obszarze 2,5 tys. kilometrów kwadratowych (powierzchnia Warszawy to 517 kilometrów kwadratowych). Na tym terenie mieszka aktualnie ponad 2,1 mln mieszkańców. - Nadszedł już jednak ten czas, aby rozmawiać o jednym organizmie, czyli jednym mieście - uważa Marcin Krupa.
Katowice-bis? Wokół pomysłu jest jednak jeszcze sporo niewiadomych. Jak miałoby się nazywać miasto? Marcin Krupa jest za tym, że były to po prostu "Katowice", ale mówi, że nie będzie się upierał, bo nazwa powinna zostać zatwierdzona przez wszystkich. - Możemy spróbować nowej nazwy, natomiast absolutnie tą nazwą nie może być Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, ponieważ z tą nazwą kompletnie nie jesteśmy w stanie się przebić na rynkach zagranicznych - uważa.
Kto prezydentem nowego miasta? Nie chce też, aby w nowym mieście dochodziło do dublowania stanowisk. Na czele nowego miasta nie powinien stać z automatu prezydent Katowic, a inny polityk wybierany w wyborach powszechnych. - To powinny być zdecydowanie dwie różne osoby. Czyli rządzi nadburmistrz, a jego rada to prezydenci miast wchodzący w skład naszego megalopolis - wyjaśnia. Mniejsze miasteczka, które wejdą w jego skład, zachowałyby samorządy, ale decyzyjność co do wspólnych funkcji leżałaby w megamieście.
Gamechanger? Powstanie nowego "gigamiasta" miałoby zmienić postrzeganie Katowic i pozostałych miejscowości okręgu. - Wciąż jesteśmy postrzegani jako 300-tysięczne miasto. W skali świata to bardzo mało. Trudno się tłumaczy dużym inwestorom, że tak naprawdę jesteśmy 2-milionową metropolią, jeśli nie można jej znaleźć na mapie. A pamiętajmy, że wielcy inwestorzy to tysiące miejsc pracy i duże pieniądze z podatków dla samorządów. Nie stać nas na to, by tych inwestorów tracić - wylicza Prezydent Katowic.
Nie ma jedności: To jeden z kilku argumentów finansowych, którymi chce przekonać nieprzekonanych do nowego pomysłu. Według niego jeśli uda się utworzyć megalopolis, to ceny nieruchomości na całym terenie pójdą w górę. Szacuje, że wzrosną o przynajmniej 20 proc. Co więcej, będzie można zaoszczędzić na "grupowych zakupach". Wciąż jednak wiele miast m.in. Sosnowiec, nie jest przekonane do projektu.
Przeczytaj też: Może powstać nowe miasto w Polsce. Uwaga! Będzie większe od Warszawy.
Źródło: Dziennik Zachodni, infogzm.metropoliagzm.pl