Co się stało: Francuski minister spraw zagranicznych powiedział w wywiadzie dla radia France Inter, że nie wierzy w amerykańską inwazję na Grenlandię, bo - w jego ocenie - Stany Zjednoczone nie są imperialną potęgą. Dodał, że traktuje wypowiedzi Trumpa jako znak, że w dzisiejszych czasach coraz częściej obowiązuje prawo silniejszego, i że Europa nie powinna dać się zastraszyć.
Komentarz Francji: Dopytany o sytuację Grenlandii, która jest autonomicznym terytorium Danii, szef francuskiej dyplomacji zapewnił o europejskiej solidarności. - Oczywiście nie ma mowy, aby Unia Europejska pozwoliła innym krajom świata, bez względu na to, jakie by one były, a zwłaszcza Rosji, atakować suwerenne narody - stwierdził Jean-Noël Barrot. - Jesteśmy silnym kontynentem - dodał.
Zapowiedź ministra: Szef francuskiego MSZ wezwał też Komisję Europejską do bardziej stanowczej reakcji na wpisy Elona Muska krytykujące europejskich przywódców i popierające nacjonalistyczne ruchy. - Albo Komisja Europejska z największą stanowczością egzekwuje przepisy, które ustanowiliśmy, by chronić naszą przestrzeń publiczną, albo trzeba będzie przywrócić państwom członkowskim, w tym Francji, możliwość samodzielnego działania - zagroził Barrot. Wcześniej prezydent Francji Emmanuel Macron zarzucił szefowi portalu X udział w - jak to ujął - "nacjonalistycznej międzynarodówce".
Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: "Donald Trump nie odpuszcza Grenlandii i Panamie. Niepokojąca deklaracja. Chodzi o użycie wojska".
Źródła:Radio France Inter, Radio France Inter (X), "The Guardian", IAR