To rola Elona Muska: Miliarder pełni w administracji Donalda Trumpa funkcję "specjalnego pracownika rządowego". To funkcjonująca w prawie kategoria pracowników, którzy jako zewnętrzni eksperci doradzają władzom, ale nie podlegają tak restrykcyjnym kontrolom dot. konfliktu interesów jak pracownicy federalni i nie są wybierani przez Senat. Co ważne, mogą wykonywać tę pracę przez maksymalnie 130 dni w roku. Można jednak ten przepis obejść, np. pracując przez część dnia przez cały rok.
Elon Musk poza kontrolą? Zgodnie z prawem "specjalni pracownicy rządowi" nie mogą "uczestniczyć w sprawach, które wpływają na ich interesy finansowe" i mogą zostać zobowiązani do ujawnienia swojej sytuacji finansowej w ciągu 30 dni od objęcia stanowiska. Egzekwowanie tych zasad leży jednak w gestii Departamentu Sprawiedliwości. - Można zasadnie zadać pytanie, czy Departament Sprawiedliwości Trumpa będzie egzekwował prawo wobec sojusznika Trumpa, takiego jak Musk? - pyta retorycznie Kathleen Clark, profesorka prawa na Uniwersytecie Waszyngtońskim, specjalizująca się w etyce rządowej.
Duża wiara w miliardera: Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że Elon Musk nie otrzymuje rządowej pensji, a jego działania są zgodne z prawem. Zapytana o kwalifikacje miliardera Leavitt przekonywała, że jest "przywódcą biznesowym, jaki zdarza się raz na pokolenie", a także przyjacielem prezydenta, który "ma też trochę zdrowego rozsądku". Przekazała, że Musk ma za zadanie wyeliminować "oszustwa, marnotrawstwo i nadużycia z rządu federalnego". Przypomnijmy, że został wybrany na stanowisko szefa nowo utworzonego Departamentu Efektywności Rządu (DOGE).
Przeczytaj też: "Nagle wszystko się rozpada". Tego Kanada nie wybaczy Trumpowi. Już stracili dużo, a to nie koniec.
Źródła: Al Jazeera, Reuters, CNBC