Bundestag we wtorek 18 marca zagłosował za ustawą, dzięki której wydatki na wzmocnienie Bundeswehry powyżej 1 proc. PKB zostaną wyłączone z ograniczeń kotwicy budżetowej. Zagłosowano również za utworzeniem funduszu pozabudżetowego w wysokości 500 mld euro, który ma zostać przeznaczony w ciągu 10-12 lat na infrastrukturę. Teraz ustawa trafi do Bundesratu, izby wyższej niemieckiego parlamentu, której 69 członków reprezentuje kraje związkowe. Podobnie jak w Bundestagu, zmiana konstytucyjna musi zostać zatwierdzona 2/3 głosów.
Niemcy muszą się spieszyć. Od 25 marca skład Bundestagu będzie bowiem wyglądał inaczej ze względu na wyniki wyborów z ubiegłego miesiąca. Jeśli nie uda przegłosować projektu do tego czasu, szanse na poparcie inicjatywy CDU i SPD będą znacznie mniejsze. Już teraz Zieloni niechętnie popierali ustawę. Do głosowania "za" przekonało ich to, że 100 miliardów euro ze specjalnego funduszu zostanie przeznaczone na transformację energetyczną.
Powstaje więc pytanie, czy w Bundesracie uda się przegłosować ustawę w ciągu następnego tygodnia. Marina Guldimann, z niemieckiej organizacji non profit FiscalFuture zajmującej się finansami publicznymi, zwraca uwagę, że kraje związkowe już od kilku tygodni organizują się, by przegłosować konstytucyjne zmiany. Najważniejsze głosowanie, mówi Guldimann, odbyło się w Bawarii, która ustaliła, że poprze reformę. - Większość zebrała się zarówno w izbie wyższej, jak i niższej. Szanse, że ustawa zostanie przegłosowana, są więc bardzo duże - twierdzi nasza rozmówczyni.
Marina Guldimann tłumaczy, że w gruncie rzeczy Niemcy będą mogli dowolnie zwiększać dług, jeśli będzie to dotyczyło wydatków na obronność. - Wysyłamy sygnał do wszystkich europejskich partnerów, że zamierzamy znacząco zwiększyć inwestycje w wojsko - mówi ekspertka. Jak tłumaczy, Niemcy na poziomie krajowym zrobili to samo co Unia Europejska, która wydatki na obronność również wyłączyła z procedury nadmiernego deficytu.
Drugi element przegłosowanej ustawy to 500 mld euro na infrastrukturę. Niemcy przez dziesięciolecia byli uwiązani ścisłymi regułami fiskalnymi. Zaniedbali przez to rozwój kraju, a w ostatnich latach wpadli nawet w recesję. Marina Guldimann wyjaśnia, że te 500 mld euro jest obwarowane licznymi warunkami, które zagwarantują, że środki te zostaną wydane sprawiedliwie m.in. na zieloną transformację. - Inwestycje w infrastrukturę będę bardzo duże, bo Niemcy potrzebują budować nowe mosty i remontować stare drogi - mówi ekspertka.
Ostatni element przegłosowanej ustawy to pieniądze dla pożyczkodawców, którymi wobec rządu były głównie kraje związkowe. Marina Guldimann twierdzi, że ogółem poprzednia koalicja rządowa pod kierownictwem Olafa Scholza upadła, ponieważ nie była w stanie porozumieć się na temat wydatków rządowych. - Nie mogli uzgodnić, jak mają zamiar finansować projekty, które zaplanowali, szczególnie w obliczu presji ze strony administracji Trumpa na zwiększenie wydatków na obronność - mówi nasza rozmówczyni.
Nowa rządowa koalicja między CDU i SPD zrozumiała, że żaden niemiecki rząd nie będzie stabilny w obecnych czasach, jeśli w pierwszej kolejności nie odpowie na pytania dotyczące finansowania wydatków, i to właśnie tego byliśmy dzisiaj świadkami
- mówi Guldimann.
Niemcy weszli już w trzeci rok recesji. Zapowiedź olbrzymich wydatków, według prognoz ekonomicznych, pozwoli jednak naszym zachodnim sąsiadom wyjść z gospodarczej zapaści - twierdzi Guldimann. Jak dodaje, klimat gospodarczy w Niemczech był niepokojący właśnie m.in. przez nierealizowane potrzeby dużych inwestycji.
Ludzie odnosili wrażenie, że żyją w kraju, w którym nic nie działa, w którym drogi są popsute, w którym mosty wymagają remontów. Toteż stabilność rządu, który pokazuje, że chce inwestować, zdecydowanie pomoże niemieckiej gospodarce
- uważa Guldimann.
Ekspertka dodaje jednak, że Niemcy potrzebują długotrwałej stabilizacji i muszą się upewnić, że sygnały wysyłane do niemieckich firm pozwolą zdobyć ich zaufanie. To pozwoliłoby na uruchomienie nie tylko publicznych, lecz także prywatnych inwestycji - uważa Guldimann. Nasza rozmówczyni jest też przekonana, że w dłuższej perspektywie konieczne będzie przeprowadzenie reformy dotyczącej długu publicznego. Bo choć dodatkowe setki miliardów na inwestycję w infrastrukturę to ważny sygnał dla biznesu, to, jak uważa ekspertka, również te inwestycje powinny zostać wyłączone z wydatków budżetowych.
Marina Guldimann twierdzi, że w kontekście Polski najważniejsza jest część dotycząca wydatków na obronność. - Wiem, że Polska od dłuższego czasu wywierała presję na Niemcy, by zwiększyli inwestycje w ten sektor, szczególnie od czasu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę - mówi nasza rozmówczyni. Dodaje, że przegłosowana ustawa to ważny sygnał, że Niemcy są gotowe zwiększyć wydatki na obronność w ramach NATO ramię w ramię ze swoimi sojusznikami.
- Wiemy też, że przyszły kanclerz Friedrich Merz ocieplić stosunki z Polską, żeby relacje naszych krajów były jeszcze bliższe w trakcie prezydentury Donalda Trumpa - podsumowuje.