Jednak be zwolnień grupowych: Siarkopol miał zwolnić 196 z 700 pracowników. Pod koniec lutego zmienił się jednak prezes, który uznał, że nie ma potrzeby stosowania zwolnień grupowych i redukcja etatów odbędzie się w sposób naturalny. - Część osób przejdzie na emeryturę, część umów nie zostanie przedłużona. Będą też pojedyncze likwidacje stanowisk pracy, bo są przerosty zatrudnienia, ale nie jest to sytuacja wymagająca takich narzędzi jak grupowe zwolnienia - mówił Mirosław Michalski w Radiu Kielce. Urząd pracy pod koniec marca otrzymał więc informację o anulowaniu zwolnień w zakresie 167 osób. Tym samym "grupówki" objęły tylko 29 osób.
Grobowe nastroje pracowników: Związkowcy sprzeciwiali się oczywiście zwolnieniom grupowym, ale ich anulowanie nie oznacza od razu dobrych wieści. Siarkopol zamiast zwolnień zapowiedział etatyzację, tj. ustalenie liczby zatrudnionych i ich wynagrodzeń. Pracownicy jej szczegóły mieli poznać w czwartek 17 kwietnia. Po etatyzacji mają być przeprowadzone dalsze zwolnienie indywidualne - mówi Paweł Dendera, szef zakładowej "Solidarności". Związkowcy twierdzą, że wśród pracowników znów panuje niepewność, a atmosfera jest fatalna, szczególnie że doszło do bezprecedensowej sytuacji w 60-letniej historii firmy.
Dostali niepełną wypłatę: Pierwszy raz pracownicy Siarkopolu nie otrzymali pełnej wypłaty przed świętami. Na konta przelano tylko 40 proc. wynagrodzenia, pracodawca zapewnił, że reszta zostanie wypłacona do 23 kwietnia, a może przed świętami, jeśli uda się domknąć tzw. kontrakt marokański. O opóźnieniach poinformowano inspekcję pracy oraz prokuraturę, ponieważ, jak mówi Dendera, "wszystko wskazuje na to, że pracownikom, którzy otrzymują dodatek wyrównawczy do płacy minimalnej, nie wypłacono płacy minimalnej nawet za marzec, co jest niezgodne z ustawą o płacy minimalnej".
Zwolnienia grupowe się nie udały: Zarząd twierdzi, że prowadzi optymalizację zatrudnienia. Poprzedni prezes twierdził natomiast, że w firmie jest zatrudnionych zbyt dużo osób. Związkowcy uważają jednak, że o nadwyżkach nie ma mowy, są za to obszary, w których niedobory sięgają 50-70 proc. Z firmy bowiem odchodzi coraz więcej osób, co ma być też powodem porażki procesu zwolnień grupowych. W 2 lata Siarkopol miał utracić około 200 pracowników. Jak mówią związkowcy, specjaliści uciekają, bo płace są niskie. O redukcję zatrudnienia było też trudno przez wzgląd na duży sporą liczbę pracowników w wieku przedemerytalnym.
Trudna sytuacja rynkowa: Dla pracowników Siarkopolu cała sytuacja jest niezrozumiała, ponieważ koniunktura na siarkę jest najlepsza od 16 lat. A mimo tego zarząd nie potrafi wyprowadzić spółki na prostą i anuluje zwolnienia grupowe, ale nie z powodu poprawy sytuacji rynkowej. Siarkopol ma jednak problemy wynikające m.in. z kłopotów całej Grupy Azoty, której jest częścią, a która nie odebrała całej zakontraktowanej siarki.
Więcej o problemach Grupy Azoty przeczytasz w artykule "Wielkie kłopoty państwowego giganta. Orlen może pomóc. To jednak za mało, by zapobiec zwolnieniom"
Źródła: Gazeta Wyborcza, Radio Kielce, Next.Gazeta.pl