- Zarząd prowadzi działania naprawcze, zatrudnienie ma stracić ok. 25 proc. pracowników z ponad 700-osobowej załogi - przekazała PAP rzeczniczka Grupy Azoty (do której należy grzybowski Siarkopol) Monika Darnobyt. Kierujący przedsiębiorstwem mają być zmuszeni dostosować liczbę pracowników do bieżących potrzeb produkcyjnych. Darnobyt dodała, że straty Siarkopolu w 2023 roku wyniosły aż 80 mln złotych.
Rzeczniczka wyjaśniła, że celem działań zarządu ma być wyprowadzenie Siarkopolu na drogę rentownej produkcji, wykorzystując do tego m.in. aktywa logistyczne. Brana pod uwagę musi być jednak także obecna sytuacja na rynku siarki i związane z nią prognozy. - Konieczne jest dostosowanie poziomu zatrudnienia do wielkości uzasadnionych bieżącą i planowaną produkcją oraz wdrażanymi zmianami organizacyjnymi - stwierdziła Darnobyt.
Jej zdaniem w poprzednich latach nie podejmowano skutecznych działań wobec wyzwań rynkowych. Jak stwierdziła, zwiększano nadmiernie zatrudnienie (między 2020 a 2023 rok wzrosło o niemal 100 osób). W procesie redukcji zatrudnienia zarząd będzie brał pod uwagę staż pracy i doświadczenie pracowników.
- Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją - stwierdził w rozmowie z PAP Waldemar Bartosz, przewodniczący NSZZ Solidarność w woj. świętokrzyskim - Wysłuchaliśmy, co prezes miał do powiedzenia i nie wygląda to dobrze. Bartosz dodał, że przedstawiciele Siarkopolu tłumaczą planowane zwolnienia grupowe trudną sytuacją finansową. Ma być ona przede wszystkim powiązana z wysokimi cenami ciepła pochodzącego z Elektrowni Połaniec. W 2024 r. stawki miały wzrosnąć aż o 42 proc.
Przypomnijmy, o planach redukcji zatrudnienia w Siarkopolu pisała już kilka dni temu "Gazeta Wyborcza". Komunikat trafił do związków zawodowych i Powiatowego Urzędu Pracy w Staszowie. Wtedy eszcze nie było jednak jasne, ile osób może stracić pracę.