Witek: "niedługo będziemy kolonią karną, a nie Sejmem". O co chodzi? Nowa uchwała

Sejmowa komisja regulaminowa w środę przegłosowała projekt zmian Regulaminu Sejmu w sprawie większych kar za nieobecności posłów na posiedzeniach. Najgłośniej sprzeciw wyrażali posłowie PiS.
33. posiedzenie Sejmu X Kadencji (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Sprzeciw posłów PiS

Projekt uchwały prezentowany na Sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych poparło 9 posłów, 5 głosowało przeciw. Najwięcej zastrzeżeń zgłosił PiS. Elżbieta Witek argumentowała, że przepisy mogą prowadzić do przesadnych kar finansowych i mogą przekształcić Sejm w "kolonię karną". Kazimierz Smolik z PiS stwierdził z kolei, że to projekt wymierzony bezpośrednio w Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości, który wyjechał do Węgier w związku z aferą w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.  

Takie kary czekają mogą czekać posłów

Projekt o karach za nieobecności wpłynął do Sejmu 21 lutego, ale do Komisji Regulaminowej trafił dopiero 7 maja. Posłowie, których absencja w pracy nie byłaby usprawiedliwiona, tracą dziś 1/30 uposażenia za każdy dzień absencji. Nowy regulamin wprowadza zasadę, że jeśli w ciągu miesiąca liczba takich nieuzasadnionych nieobecności przekroczy 3 dni, to za każdy następny dzień absencji poseł będzie mógł stracić 1/5 swojego miesięcznego uposażenia, czyli około 3,5 tys. zł za dzień. W przypadku ominięcia kolejnych 18 dni posiedzeń będzie grozić utrata 90 proc. wynagrodzenia. Zamiast standardowych 17,7 tys. zł poseł dostanie w takim wypadku tylko 1,3 tys. zł miesięcznie. 

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz wściekły w Sejmie: Skończ pan z tymi ordynarnymi kłamstwami!

Co znaczy nieobecność? 

Projekt przewiduje też zmiany zasad dotyczących uznania obecności. Po pierwsze, zasadą jej potwierdzenia ma być podpis na liście obecności. Po drugie, w dni głosowań poseł będzie musiał uczestniczyć w co najmniej 80 proc. z nich, by obecność została uznana. 

Jacy posłowie najczęściej opuszczają głosowania? 

- Uważam, że to brutalny atak Szymona Hołowni na Donalda Tuska. Jeśli spojrzeć na liczbę nieobecności to pan premier przez długi czas znajdował się w czołówce - mówił jeszcze w marcu Adrian Zandberg, kandydat partii Razem w wyborach prezydenckich. Tusk uczestniczył wówczas tylko w 49 proc. głosowań, w niewielu więcej niż Romanowski. Wyróżniają się jeszcze Danuta Jazłowiecka z Koalicji Obywatelskiej (43 proc. głosowań) oraz Aleksander Mrówczyński z PiS-u (55,5 proc. głosowań). 

Czytaj też: Komisja Etyki chce zaostrzyć kary dla posłów. W planach konieczność publicznych przeprosin

ŹródłaFakt.pl za PAP,Interia za PAP, TVN24

Więcej o: