Hutnicy protestują na ulicach Warszawy. O co walczą? "Stal jest fundamentem gospodarki"

Produkcja w przemyśle stalowym w ostatnich latach mocno spadła, co doprowadziło do kryzysu w tej ważnej dla naszej gospodarki branży. Zdesperowani hutnicy w środę wyszli na ulice Warszawy. - Dlaczego nie wesprzeć sektora, który jest konkurencyjny? Stal zawsze będzie mieć przyszłość - mówi nam Karol Laskowski z Fundacji Instrat.
Hutnictwo (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

21 maja o godzinie 12 w Warszawie rozpoczął protest hutników. Manifestację przed Sejmem organizują przedstawiciele sześciu największych związków zawodowych krajowego hutnictwa. Związkowcy twierdzą, że przemysł hutniczy bankrutuje. Ich zdaniem wpływ na to ma polityka klimatyczna i zalew rynku stalą spoza UE. - Hutnictwo może do końca roku nie wytrzymać negatywnych konsekwencji gospodarczych wynikających z polityki klimatycznej oraz z powodu importu stali z krajów, w których nie funkcjonuje polityka klimatyczna - powiedział radiu Katowice Dominik Kolorz, przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności. 

Zobacz wideo Największa gospodarka świata kurczy się przez Trumpa

Problemem są też rosnące ceny energii, które dla przemysłu energochłonnego wzrosły o 80 proc. w ciągu pięciu lat. Krajowy przemysł nie jest konkurencyjny nawet w Unii Europejskiej. Protest związkowców ma na celu przekazanie petycji premierowi Donaldowi Tuskowi. Postulaty hutników dotyczą importu oraz kwestii środowiskowych. Związkowcy oczekują ustalenia maksymalnej ceny energii dla hutnictwa (nie większej niż 60 euro za megawatogodzinę), a także zawieszenia stosowania Zielonego Ładu. Chcieliby również, żeby krajowy przemysł hutniczy został włączony do programu zbrojenia polskiej armii.

Jak ważny jest przemysł hutniczy? 

Produkcja stali to jakieś 0,5 proc. wartości dodanej do gospodarki. I choć sama w sobie liczba ta może nie być imponująca, to licząc ze wszystkimi sektorami, które dalej przetwarzają stal - jak przemysł motoryzacyjny i AGD - wartość dodana rośnie do około 3 proc., wylicza dla Next.Gazeta.pl Kamil Laskowski, lider projektu dekarbonizacji sektora stalowego w Fundacji Instrat.

Stal jest fundamentem gospodarki. To "rusztowanie" na którym się opiera

- mówi ekspert. 

Problemy w hutnictwie można zaobserwować choćby na podstawie danych dotyczących produkcji stali. Ze średniej w okolicach 9-10 mln ton w ostatniej dekadzie, spadliśmy do 6,4 mln ton w 2023 roku. W 2024 na szczęście widać odbicie i wzrost o 10,1 proc. do 7,1 mln ton.

Polska wciąż jest uzależniona od importu stali. Produkujemy zaledwie połowę naszego zapotrzebowania (ok. 20 mln ton konsumpcji stali), a do tego nie zawsze stal, na którą jest zapotrzebowanie na krajowym rynku. Problem hutników jest więc bardziej złożony, a ich problemy wynikają nie tylko z wyższych cen prądu (a te nie są wyłącznie efektem unijnych regulacji), ale też z innych czynników. 

O co powinni walczyć hutnicy? 

Kamil Laskowski podkreśla, że stal to przemysł strategiczny, dlatego polski rząd i Komisja Europejska powinny dobrze zabezpieczyć działanie sektora stalowego na wypadek, gdyby Chiny (w wyniku wojny celnej z USA) zaczęły nas zalewać swoją stalą. - Nie chcemy przecież być zależni od nieprzyjaznych nam państw. A stal jest nam teraz szczególnie potrzebna: na CPK z liniami kolejowymi, na wiatraki, elektrownię jądrową i panele fotowoltaiczne - twierdzi ekspert.  

Dlatego nasz rozmówca uważa, że hutnicy powinni walczyć o wsparcie od państwa. I przywołuje przykład górników, na których z budżetu wydajemy 9 mld złotych rocznie, choć to wsparcie dla sektora, który w ogóle nie jest konkurencyjny, bo polski węgiel jest drogi i będzie coraz droższy.

Dlaczego w takim razie nie wesprzeć sektora, który jest konkurencyjny? Stal zawsze będzie mieć przyszłość w gospodarce. Nie ma gospodarki bez stali

- mówi ekspert. 

Postulat ustalenia stałej ceny energii dla produkcji przemysłowej poniżej 60 euro za megawatogodzinę Laskowski uważa więc za słuszny. Spowoduje to bowiem, że niskoemisyjne źródła energii staną się konkurencyjne. To natomiast pozwoliłoby produkcję stali oprzeć całkowicie na prądzie, co jest dużo korzystniejszym rozwiązaniem dla środowiska. 

Tradycyjnie stal wytwarza się w procesie wielkopiecowym, opalanym węglem, który stanowi tez ważny element zachodzących podczas wytwarzania procesów chemicznych. Można jednak stosować piece elektryczne, które nie tylko emitują mniej zanieczyszczeń, ale też zapewniają wyższą jakość wytopu surowca. Węgiel nie jest w nich potrzebny ani do opalania pieca, ani do wytwarzania stali, bo w tym procesie albo przetapia się stal już raz wykorzystaną, którą poddaje się recyklingowi, albo używa się wodoru, a nie wysokoemisyjnego koksu. Dlatego też ustalenie stałej stawki za prąd pomogłoby w przejściu na produkcję opartą na prądzie i przetrwanie okresu przejściowego, czyli transformacji energetycznej w kierunku tańszych nisko- lub zeroemisyjnych źródeł energii.

Generalnie potrzebujemy taniego prądu i rozwiązaniem do tego jest odejście od węgla. Węgiel należy zmienić na wodór i tańszy prąd z OZE

- mówi Kamil Laskowski. 

"Zielony Ład to zachęta dla przemysłu"

Dlatego też jego zdaniem hutnicy niesłusznie uderzają w Zielony Ład. Owszem ceny prądu wzrosły i to trzykrotnie od 2019 roku, ale unijne regulacje są za to odpowiedzialne tylko w niewielkim stopniu. Tak wysokie podwyżki to przede wszystkim kwestia odcięcia się Europy od rosyjskiego gazu. 

Natomiast Zielony Ład to owszem, nieznaczne podwyżki cen prądu, ale tylko na początku. Z czasem energia elektryczna będzie coraz tańsza, w miarę jak będziemy przestawiać się na odnawialne źródła energii.

Zielony Ład to zachęta dla przemysłu, żeby szybciej i efektywniej zmieniać się na taki, który sprosta wyzwaniom przyszłości. To wynik myślenia długofalowego, nasza polisa bezpieczeństwa na przyszłość

- mówi Kamil Laskowski.  A nowoczesne metody produkcji stali z prądu zapewnią nie tylko niskie zanieczyszczenie, ale dadzą też przemysłowi stalowemu odporność na wstrząsy zewnętrzne, bo nie będziemy uzależnieni od surowców dostarczanych z innych krajów, a sami będziemy produkować tanią i czystą energię, którą zasilimy przemysł.  

Więcej o: