"Wysoce wyrafinowany i wycelowany" atak hakerski na sieć Marks & Spencer sprzed kilku tygodni, będzie kosztował firmę 300 mln funtów strat w zyskach operacyjnych za okres rozliczeniowy kończący się w marcu 2026 roku. Straty mają zostać ograniczone dzięki "rygorystycznej polityce kosztów, ubezpieczeniom oraz innym działaniom handlowym".
Atak na Marks & Spencer zaczął się 25 kwietnia. W jego wyniku wyciekły dane klientów, sieć postanowiła wstrzymać sprzedaż internetową, a w jej sklepach nie można płacić zbliżeniowo. Atak wpłynął też na sprzedaż żywności, której dostępność spadła. To wynik tego, że hakerzy wyłączyli automatyczny system magazynowania, przez co trzeba było przenieść miliardy kilogramów jedzenia, napojów i ubrań. Firma twierdzi jednak, że kwestii sprzedaży jedzenia widać poprawę. W Polsce Marks & Spencer musiał zamknąć sklepy stacjonarne i prowadzi jedynie sprzedaż online, jednakże wszelkie dostawy zostały wstrzymane.
Nie wiadomo, czego dokładnie dotyczył atak i jaka była jego skala, w komunikacie klientów poinformowano jedynie o konieczności zmiany hasła. Nic nie wskazuje, by pozyskane w wyniku ataku dane zostały rozpowszechnione dalej. Zakłócenia w serwisie sprzedaży internetowej sieci mają potrwać jeszcze przez kilka tygodni i do pełnej funkcjonalności zostaną przywrócone dopiero w czerwcu.
BBC podaje, że atak przypuściła grupa hakerska DragonForce, która przyznała się też do ataku na Co-op oraz Harrodsa. Sprawcy grożą kolejnymi ataki. Ich sposób działania to blokada systemu informatycznego danej firmy, a następnie domaganie się okupu. Marks & Spencer odmówiło odpowiedzi na pytanie, czy zapłaciło żądanie, firma twierdzi jedynie, że hakerzy mieli dostęp do jej systemu tylko przez krótką chwilę.
Czytaj też: Seria ataków hakerskich na polskie strony. Rosjanie uderzyli m.in. w Polską Grupę Zbrojeniową
Źródła: BBC, Reuters, Marks & Spencer