Kraj ogłosił stan klęski żywiołowej. Przez Trumpa. Chodzi aż o 40 tys. miejsc pracy

Globalne konsekwencje polityki celnej Donalda Trumpa mają szczególnie duży wpływ na mniejsze i biedniejsze kraje. Jedno z takich afrykańskich państw właśnie ogłosiło z tego powodu stan klęski żywiołowej.
pracownicy w Lesotho opuszczają fabrykę dżinsów
Fot. REUTERS/Siyabonga Sishi

Stan klęski żywiołowej w Lesotho

Nie, to nie żart. Choć stan klęski żywiołowej kojarzy się głównie z katastrofami naturalnymi lub wojną, to w Lesotho ogłoszono go z powodu ceł. A konkretniej przyczyną jest wysokie bezrobocie wśród młodzieży i likwidacja wielu miejsc pracy. Według władz jest to efekt niepewności wynikającej z zapowiedzi wprowadzenia przez USA 50-proc. ceł. Jak poinformowała w lutym tamtejsza ministerka finansów Adelaide Retselisitsoe Matlanyane, stopa bezrobocia wynosi 30 proc. (wśród młodych jest to nawet 40 proc.). Wicepremier Nthomeng Majara ogłosił, że stan klęski żywiołowej będzie trwał do 30 czerwca 2027 roku.

Niewielka gospodarka ma trudności

Lesotho to specyficzne państwo. Ta zamieszkała przez niecałe 2 miliony ludzi enklawa w RPA (w całości otoczona przez terytorium południowoafrykańskie) nie ma zbyt mocnej gospodarki. Dodatkowo negatywnie wpłynęło na nią 50-proc. cło wprowadzone w kwietniu na towary wysyłane z Lesotho do USA. Ta opłata została zawieszona, pozostało jednak 10-proc. cło bazowe, które według wyliczeń władz Lesotho może doprowadzić do likwidacji 40 tys. miejsc pracy. Jak powiedział minister handlu Mokhethi Shelile w rozmowie z portalem Moneyweb, kontrahenci z USA wstrzymują się z zamówieniami, nie mając pewności, jak rozwinie się sprawa z cłami.

Zobacz wideo

Koniec z przywilejami na rynku amerykańskim

Lesotho należało też do głównych beneficjentów ustawy o wzroście i możliwościach dla Afryki (African Growth and Opportunity Act, Agoa). Przepisy gwarantowały korzystny dostęp do amerykańskich rynków dla wybranych krajów Afryki Subsaharyjskiej. Ustawa wygasa jednak we wrześniu. Zgodnie z danymi z USA w 2024 roku wymiana handlowa wyniosła 240 mln dolarów. Eksport z Lesotho obejmował głównie tekstylia i odzież, a te wpływy dla budżetu afrykańskiego kraju są niezwykle istotne.

Wzrosną cła na import miedzi

Tymczasem Donald Trump ogłosił, że od 1 sierpnia wejdą w życie 50-proc. cła na import miedzi. Decyzję podjął po otrzymaniu oceny bezpieczeństwa narodowego. "Miedź jest niezbędna do produkcji półprzewodników, samolotów, statków, amunicji, centrów danych, akumulatorów litowo-jonowych, systemów radarowych, systemów obrony przeciwrakietowej, a nawet broni hipersonicznej, której budujemy wiele. Miedź jest drugim najczęściej używanym materiałem przez Departament Obrony! Dlaczego nasz głupi (i ŚPIĄCY!) 'Liderzy' dziesiątkują tę ważną branżę? Ta 50-procentowa taryfa odwróci bezmyślne zachowanie i głupotę administracji Bidena. Ameryka po raz kolejny zbuduje DOMINUJĄCY przemysł miedziowy. TO W KOŃCU NASZ ZŁOTY WIEK!" - napisał prezydent na platformie Truth Social.

Miedź ma wrócić do domu

Na taką deklarację zareagowała giełda, a ceny miedzi wzrosły o 2,62 proc. Już w poprzedniej sesji nastąpił największy jednodniowy (od 1989 roku) wzrost o 13,12 proc. Sekretarz handlu USA Howard Lutnick stwierdził w programie CNBC, że administracja Trumpa zamierza sprowadzić "produkcję miedzi do domu". Obecna decyzja zrówna cła na miedź z cłami na import stali i aluminium, które osiągnęły poziom 50 proc. na początku czerwca. Obecnie Stany Zjednoczone importują prawie połowę tego surowca, w większości z Chile. Nowe taryfy mogą pobudzić krajową produkcję tego pierwiastka, ale jak wskazują eksperci potrzeba na to przynajmniej kilku lat, choć zgodnie z przewidywaniami światowa produkcja miedzi będzie w najbliższym czasie rosła. Decyzja prezydenta może być również kartą przetargową w rozmowach z takimi państwami jak Kanada, która także należy do znacznych eksporterów miedzi do USA.

Czytaj też:Donald Trump nakłada cła na Japonię i Koreę Południową. Wysłał listy do liderów. Będą kolejne

Źródła:CNBC, WNP

Więcej o: