Grecja na poważnie wzięła się za kryzys demograficzny w kraju. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis ogłosił najodważniejszą reformę podatkową od ponad 50 lat. - Wiemy, że koszty utrzymania to jedno, jeśli nie masz dziecka, a co innego, jeśli masz dwójkę lub trójkę dzieci. Dlatego jako państwo powinniśmy znaleźć sposób, aby wynagrodzić naszych obywateli, którzy podejmują decyzję o posiadaniu dzieci. Chcemy dać sygnał rodzicom, że ich słuchamy - tłumaczył zasadność reformy. Program reform ma kosztować 1,6 mld euro. Grecji realnie grozi stanie się najstarszym państwem w Europie.
Reforma zakłada obniżenie stawki podatkowej o 2 punkty procentowe dla wszystkich grup i dodatkową obniżkę dla rodziców na każde kolejne dziecko. - Dla dochodu w wysokości 10 tysięcy - 20 tysięcy euro podatek wyniesie od 22 proc. do 18 proc. przy jednym dziecku, do 16 proc. przy dwójce dzieci, do 9 proc. przy trójce dzieci, a zerowa stawka podatkowa obejmie rodziny o niskich dochodach z co najmniej czwórką dzieci - wyliczał premier. Co więcej, wprowadzono także zerowy podatek dla pracowników poniżej 25. roku życia (z dochodami do 20 tysięcy euro) oraz obniżkę z 22 proc. do 9 proc. do 30. roku życia. W ten sposób rząd chce zachęcić młodych ludzi do prokreacji.
Dane dot. kryzysu demograficznego w Grecji są naprawdę alarmujące. Według Eurostatu populacja Grecji spadnie z obecnych 10,2 mln do znacznie poniżej 8 mln do 2050 r., a 36 proc. jej obywateli będzie w wieku powyżej 65 lat. Mediana wieku w Grecji w ciągu ostatnich 4 lat wzrosła o 4 lata i wynosi 45,5 lat. Aż 23,3 proc. osób w kraju to osoby starsze. Do tego współczynnik dzietności spadł do 1,4. Tyle średnio dziecka przypada na kobietę w Grecji, przy czym o zastępowalności pokoleń możemy mówić przy średniej na poziomie 2,1. Wskaźnik dzietności zmniejszył się o połowę od początku kryzysu gospodarczego w kraju 15 lat temu. Za symboliczne dla tego kryzysu można uznać zamknięcie 700 szkół w całym kraju z powodu braku uczniów. Dlatego premier Mitsotakis kryzys demograficzny nazywa "zagrożeniem narodowym".
Przeczytaj też: Francja drugą Grecją? 5000 euro na sekundę. "Duży problem". Polska też może oberwać.
Źródła: The Guardian, TVN, Eurostat