Zarabia 100 dol. za godzinę, ale dojeżdża do pracy aż 8622 km. Czy to się opłaca?

Courtney El Refai lata ponad 8,6 tys. kilometrów do pracy w USA. Jak się jednak okazuje, takie rozwiązanie jest dla niej bardziej opłacalne, niż mieszkanie w okolicach San Francisco. I nie chodzi tylko o pieniądze.
Widok z samolotu na Grenlandię
Fot. Marta B?a?ejowska / Agencja Wyborcza.pl

Mieszka w Szwecji, pracuje w Bay Area

Zachodnie media opisują ostatnio historię Courtney El Refai 32-letniej pielęgniarki, która mieszka w Szwecji, ale pracuje w... Bay Area, w regionie wokół San Francisco w USA, które dzieli 8622 km. Do Skandynawii przeprowadziła się z mężem w grudniu ubiegłego roku, ale nie zrezygnowała z pracy. Do Stanów nie podróżuje oczywiście każdego dnia, zamiast tego leci tam raz w miesiącu na 10 dni, ponieważ w tym okresie musi odbyć co najmniej cztery 8-godzinne dyżury na oddziale intensywnej terapii noworodków w szpitalu. Aby zmaksymalizować czas w Ameryce stara się brać zmiany w pierwszym i ostatnim tygodniu grafiku. 

Finanse El Refai

El Refai zarabia 100 dolarów za godzinę nie licząc dodatków. Natomiast  średnio za lot w obie strony płaci 450 dolarów. Jej zdaniem taki system pomaga jej zachować balans między życiem zawodowym a prywatnym. "Wiem, że dojazdy są absolutnie nie do zniesienia, ale wyobraź sobie, że masz sześć tygodni wolnego po dziesięciu dniach pracy w tym samym rytmie" - mówi w wideo na TikToku. 

Zobacz wideo Nie płakali po Kirku i są zwalniani z pracy

El Refai chwali sobie taki system, bo może pozostać w kontakcie ze swoimi znajomymi i kulturą amerykańską oraz jednocześnie poznawać szwedzką. Będąc w Szwecji nie musi się natomiast skupiać na pracy i ma więcej przestrzeni na spędzanie czasu z córką, na naukę języków obcych, nawiązywanie przyjaźni i na hobby. Dlaczego z mężem wybrali akurat Szwecję jako miejsce zamieszkania? Przede wszystkim ze względu na dziecko, któremu skandynawski kraj zapewni - ich zdaniem - świetną opiekę. 

Wady i zalety 

Wadą takiego rozwiązania jest 10-dniowa rozłąką z rodziną, ponieważ do Stanów kobieta lata sama, oraz jetlagi, wynikające z 9-godzinnej różnicy czasu. Korzyści oprócz dodatkowego czasu jest więcej. Czynsz za mieszkanie jest stosunkowo niski, a samochód niepotrzebny dzięki rozwiniętemu transportowi publicznemu. Niższe są też rachunki za telefon, generalnie koszty życia są niższe niż w Bay Area, gdzie dobrze się zarabia, ale też dużo wydaje. W Stanach nie ma stałego lokum, wynajmuje pokój od znajomych ze szpitala za 50 dolarów za noc. Czasem też nocuje za darmo, jeśli akurat ktoś potrzebuje przypilnowania mieszkania i ogłosił się z tym w internecie. 

Czytaj też: Pracownicy donoszą: Allegro zarządziło powrót do biur. Mamy komentarz firmy. I argumenty

Źródła: businessinsider.com

Więcej o: