Obecnie przepisy nie pozwalają prowadzić egzekucji długu z płacy minimalnej. Do prezydenta i premiera trafił jednak wniosek o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, która przewiduje, że wolno prowadzić egzekucję z pensji minimalnej, ale kwotą potrącenia nie może przekroczyć 20 proc. wynagrodzenia. Na podobnej zasadzie działa to w przypadku roszczeń alimentacyjnych, czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".
- Przepisy faworyzują dłużników kosztem wierzycieli. Co gorsza, prawo pozwala na unikanie spłaty zobowiązań i prowadzi do niepokojącej sytuacji, w której dłużnicy "uciekają" w wynagrodzenie minimalne, zdając sobie sprawę z posiadania swoistego immunitetu egzekucyjnego - argumentuje Katarzyna Gajda, adwokatka, wspólniczka w kancelarii Targosz Gajda Adwokaci, autorka wniosku. Jej zdaniem narusza to kluczową zasadę równości, która zakazuje różnicowania podmiotów.
Gajda wcześniej petycję w tej sprawie skierowała do Ministerstw Sprawiedliwości oraz Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Pierwszy z resortów przyznał, że coraz częściej otrzymuje podobne prośby, a sygnały z Krajowej Rady Komorniczej i od wierzycieli wskazują na systematyczny spadek skuteczności egzekucji. Zdaniem urzędników zmiany mogłyby pomóc w ograniczeniu spirali nadmiernego zadłużania się oraz zmniejszyłyby zjawisko ukrywania rzeczywistych dochodów. Zmiana leży jednak w kompetencjach Ministerstwa Polityki Społecznej, które jak na razie nie ma planów na reformę.