Odnaleźli byłego najbogatszego lekarza w Polsce. Ścigany za gigantyczne oszustwo

W 2013 roku jego majątek szacowano na 1,8 mld zł, był najbogatszym lekarzem w Polsce. Teraz ma do odsiedzenia 10 lat w więzieniu. Romuald Ściborski zniknął jednak z radarów i ukrywa się. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, gdzie się aktualnie znajduje.
Pieniądze - zdjęcie ilustracyjne
Fot. andagraf/Shutterstock/Policja.pl

Były najbogatszy lekarz w Polsce odnalazł się w Kenii

Romuald Ściborski ma odsiedzenia wyrok za oszukanie ponad 600 osób na kwotę 80 mln zł. Jak do tej pory jest jednak nieuchwytny. Sąd Okręgowy we Wrocławiu zarządził poszukiwanie Ściborskiego listem gończym, uruchomiono też "łowców cieni". "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że lekarz mieszka wiele tysięcy kilometrów od Polski, a dokładnie w Kenii.

Stara się o kenijskie obywatelstwo

Romuald Ściborski urządził tam sobie nowe życie oraz stara się o kenijskie obywatelstwo. Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", w 2000 roku założył Polski Holding Medyczny Polskie Centrum Zdrowia. Z podawanego przez niego życiorysu wynika, że jest stomatologiem. Jego spółka przejmowała m.in. publiczne przychodnie, sanatoria i szpitale, a od Skarbu Państwa kupił dużą hurtownię farmaceutyczną. 

Zobacz wideo Michał Janczura: Niedopuszczalne jest, że lekarka wciska ludziom suplementy rzekomo leczące guzy nowotworowe

Majątek Ściborskiego szacowany był na 1,8 mld zł

"GW" dodaje, że u szczytu potęgi holding Romualda Ściborskiego składał się z "z 11 podmiotów, prowadzących 20 przedsiębiorstw leczniczych, w tym 5 szpitali, 4 sanatoria, 10 przychodni, pogotowie ratunkowe, laboratorium diagnostyczne, 3 apteki oraz hurtownię farmaceutyczną i medyczną". W 2013 roku znalazł się na liście 500 najbogatszych Polaków z majątkiem szacowanym na 1,8 mld zł. Tym samym był najbogatszym lekarzem w kraju. Dwa lata później holding złożył wniosek o upadłość. Okazało się, że biznes nie był prowadzony uczciwie. 

List gończy za Romualdem Ściborskim
List gończy za Romualdem ŚciborskimFot. Policja.pl

Ponad 600 oszukanych inwestorów, straty w wysokości 80 mln zł

Firma była stworzona m.in. za pieniądze osób wykupujących obligacje. Jak podaje "GW", inwestujących w obligacje koncernu mamiono nieprawdziwymi informacjami o rewelacyjnej finansowej sytuacji spółki. Oszukani inwestorzy zaczęli składać do prokuratury doniesienia o przestępstwie. Łącznie to ponad 600 osób, straty oszacowano na 80 mln zł. Po aresztowaniu Ściborski wyszedł potem za kaucją. W 2022 roku wrocławski sąd skazał go na 12 lat więzienia.

Co dalej? "Nic nie możemy z tym zrobić"

Lekarz na rozprawy się nie stawiał, jak informował, ze względu na stan zdrowia. Okazało się, że przebywał w Hiszpanii. Potem zniknął na dobre. W kwietniu tego roku sąd apelacyjny wydał prawomocny wyrok i obniżył karę do 10 lat więzienia. "Gazeta Wyborcza" rozmawiała o swoich najnowszych ustaleniach i kenijskiej nowej ojczyźnie Ściborskiego z dolnośląską Komendzie Wojewódzkiej Policji. Co dalej? - Nic nie możemy z tym zrobić. Polska nie ma umowy o ekstradycji z Kenią - usłyszał autor artykułu Leszek Frelich. 

Zobacz także: Użytkownicy WhatsAppa stali się celem kampanii phishingowej. Więcej w tekście pt. "Alarm dla użytkowników WhatsAppa. Komunikat Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni"

Źródło:"Gazeta Wyborcza", poszukiwani.policja,gov.pl

Więcej o: