Kilka kroków od krańcówki pierwszej linii warszawskiego metra znajduje się jedyna w stolicy huta. Właśnie tam każdego roku produkowanych jest około 200 tysięcy kilometrów prętów stalowych. Gdyby je wszystkie połączyć, można by opleść kulę ziemską pięciokrotnie. Podobno aż 80 proc. samochodów jeżdżących po ulicach Unii Europejskiej ma stal, którą wyprodukowano w warszawskiej hucie. W każdym aucie osobowym jest ok. 165 kg części wykonanych ze stali jakościowej, pochodzącej z Warszawy. Mieliśmy okazję zobaczyć z bliska, jak powstaje stal w zakładzie ArcelorMittal.
Warszawska huta ma trzy główne wydziały produkcyjne: stalownię elektryczną, walcownię oraz linie wykańczające. Ze względów bezpieczeństwa mogliśmy zobaczyć jedynie walcownię, czyli miejsce, gdzie trafiają tzw. kęsy stalowe. To półwyroby o przekroju kwadratowym, z których wytwarzane są później pręty stalowe.
W walcowni wspomniane kęsy poddawane są w piecach elektrycznych (bez udziału węgla) z bardzo wysoką temperaturą. Dzięki temu są bardziej plastyczne. Rozgrzane trafiają na ciąg walcowniczy, gdzie są rozwalcowywane i przybierają pożądany kształt. Co ciekawe, warszawska huta produkuje w ten sposób ponad 500 różnych gatunków stali. Wykorzystuje się je m.in. w budownictwie i motoryzacji.
Na koniec pręty są przycinane w zależności od potrzeb danego zamówienia. Następnie poddawane są kontroli wykończeniowej i transportowane do nabywców. W 2024 roku huta wyprodukowała ponad 460 tysięcy ton stali.
Zróbmy jednak krok w tył. Skąd właściwie biorą się wspomniane już kęsy, z których huta wytwarza pręty? Otóż warszawski oddział ArcelorMittal chwali się, że jest "największym zakładem recyklingu w mieście". Surowcem wykorzystywanym do produkcji stali w tym zakładzie jest wyłącznie złom. Rocznie zakład zamienia ponad 700 tysięcy ton złomu w stal. Stal to bowiem materiał wyjątkowy, bo można go przetwarzać w nieskończoność. 85 proc. stali wyprodukowanej w całej historii ludzkości jest ciągle w użytku. Dlatego historia warszawskiej stali zaczyna się w firmach zajmujących się recyklingiem pojazdów. Z samochodów demontuje się zbędne elementy, a resztę pojazdu zamienia w niewielką kostkę i przekazuje do huty.
Złom trafia do stalowni, gdzie wraz z dodatkami żużlowymi wpada do "kosza". Do jednego wsadu potrzebne jest 100 ton złomu. Złom zostaje zrzucany do pieca elektrycznego, gdzie osiąga temperaturę ponad 1600 stopni Celsjusza. Po około godzinie uzyskuje się płynną stal.
Następnie stal spuszczana jest do kadzi, a później do piecokadzi. W celu uzyskania pożądanego gatunku stali wzbogaca się ją odpowiednimi stopami metali. Dalej poddawana jest chłodzeniu w płaszczu wodnym, co prowadzi do powstawania kęsów o stałym stanie skupienia i kwadratowym przekroju. Gotowe kęsy są przecinane na odcinki i układane na chłodni, skąd trafiają do wspomnianej walcowni.
Nad całym procesem czuwa ponad 500 osób zatrudnionych w hucie. Stołeczny oddział ArcelorMittal jest ważnym punktem na mapie Warszawy nie tylko ze względu na swój wpływ na rynek pracy. Elementy powstające w tym zakładzie realnie wpłynęły na to, jak wygląda dzisiejsza Warszawa. Stal z tej huty została wykorzystana m.in. w najwyższym budynku Unii Europejskiej Varso Place, w stacjach II linii warszawskiego metra oraz w gmachu muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Zresztą stal z warszawskiej huty została też wykorzystana np. w najdłuższym wiszącym moście w Polsce w Rzeszowie oraz Porcie Gazowym LNG Al Zour w Kuwejcie.
Warszawska huta produkuje stal nieprzerwanie od 68 lat. Kiedyś funkcjonowała pod nazwą Huta Warszawa. W 1980 r. był to pierwszy zakład w stolicy, który ogłosił strajk solidarnościowy ze strajkującymi robotnikami Wybrzeża. Kilka dni później ksiądz Jerzy Popiełuszko odprawił mszę dla strajkujących hutników. Przejęcie przez koncern Arcelor nastąpiło w 2005 r.