Port Haller bez kosztownych inwestycji w drogi i kolej może okazać się bardziej "morskim Rzeszowem" niż zapowiadaną drugą Gdynią - uważa Polskie Radio 24, które przeanalizowało "za" i "przeciw" takiej inwestycji. Kilka dni temu prezes PiS Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej przedstawił "plan zbudowania nieopodal Gdańska nowego portu, który byłby częścią całego zespołu Gdynia-Gdańsk".
Projekt rozbudowy infrastruktury morskiej przy elektrowni jądrowej Lubiatowo-Kopalino miałby według PiS wzmocnić bezpieczeństwo państwa i odebrać część ruchu handlowego Niemcom. Inwestycja, szacowana na 12-15 miliardów złotych, ma bazować na już budowanej konstrukcji MOLF (Marine Off-Loading Facility), czyli morskiego systemu rozładunkowego niezbędny do budowy pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Wartość tej inwestycji około 5 miliardów złotych i w połowie ma zostać sfinansowana ze środków UE. Polskie Radio 24 podkreśla, że aby taka konstrukcja stała się pełnoprawnym portem handlowym, konieczne są drastyczne zmiany parametrów - pogłębienie basenów i torów podejściowych z planowanych dla MOLF 4-6 metrów do standardu 9-11 metrów, co umożliwiłoby obsługę pełnomorskich statków typu Ro-Ro. Niezbędna byłaby również budowa potężnych falochronów.
Kluczowym argumentem za budową portu ma być lokalizacja na otwartym morzu, oddalona od Obwodu Królewieckiego i odporna na blokadę Zatoki Gdańskiej. Polskie Radio 24 podkreśla jednak, że sukces przedsięwzięcia zależy od budowy ekspresowego łącznika drogowego z trasą S6 (Trasa Kaszubska) oraz rozbudowy linii kolejowych do standardu dwutorowego, bez których port nie zdoła obsłużyć masowego ruchu towarowego. Jak czytamy, "łącznie z niezbędnym dostępem lądowym, realny koszt uruchomienia pełnej wersji projektu szacowany jest na 12-15 miliardów złotych". Polska mogłaby się starć o środki z instrumentu "Łącząc Europę" (CEF), a także w ramach komponentu Mobilności Wojskowej.
Z komercyjnego punktu widzenia Port Haller miałby na celu m.in. przejęcie części ładunków obsługiwanych obecnie przez porty niemieckie, takie jak np. Rostock. Istnieją jednak obawy o kanibalizację rynku - podkreśla Polskie Radio 24. "Jeśli nowy port zacznie odbierać klientów Gdyni zamiast Rostockowi, cała inwestycja może okazać się wojną cenową między polskimi podmiotami państwowymi" - czytamy w analizie. Najsilniejszy argument za realizacją Portu Haller płynie z analizy bezpieczeństwa i odporności strategicznej wschodniej flanki NATO. Jak dodano, "polska infrastruktura portowa jest obecnie skrajnie skoncentrowana w Zatoce Gdańskiej, która jest akwenem łatwym do zablokowania przez przeciwnika na wysokości Helu". Tym samym "Port Haller miałby szansę stać się dla polskiego wybrzeża tym, czym dla Podkarpacia stało się lotnisko w Jasionce".