Na Podhalu w ferie tłumów nie będzie? Górale załamują ręce. "To powstrzymuje turystów"

Górale mają wiele obaw u progu rozpoczynającego się sezonu feryjnego. Rezerwacji jest mało. I to mimo że w niektórych ośrodkach jest taniej niż w zeszłym roku.
Ferie zimowe (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Już za kilka dni rozpocznie się pierwsza tura ferii zimowych. Od 19 stycznia przerwę zimową będą miały dzieci z województw: mazowieckiego, pomorskiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego. Zimowa aura dopisuje, dlatego można by oczekiwać dużego zainteresowania wyjazdem w Tatry. Górale alarmują jednak, że z rezerwacjami jest słabo. Obłożenie hoteli to na razie zaledwie 35 proc.

Zapowiada się słaby sezon? Dane z hoteli jednoznaczne

- Co roku pierwszy tydzień ferii był słabiej obłożony. Dopiero potem rozkręcał się ten czas zimowego wypoczynku. W tym roku jednak widać, że obłożenie jest mniejsze niż w latach ubiegłych - zauważa Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej w rozmowie z "Gazetą Krakowską". - Nie będziemy mieli tłumów i pików jak w latach ubiegłych, że w okresie ferii warszawskich pękaliśmy w szwach. Wydaje się jednak, że właściwie w każdym z tygodni feryjnych mamy potencjalnie podobną liczbę (- red.) gości. - dodaje. 

Zobacz wideo Szybko zmieniające się warunki w Tatrach. Najpierw śnieżyca, a potem słońce

Zainteresowanie feryjnym wyjazdem w góry jest mniejsze m.in. z powodu niedawnej przerwy świątecznej. Dzieci miały prawie trzytygodniową przerwę od zajęć i właśnie w tym okresie przyjechali z rodzicami na Podhale. W okresie świąteczno-noworocznym w Zakopanem i okolicach rzeczywiście były tłumy. Zakopianka się korkowała, a na Krupówkach nie było jak przejść. Efektem ubocznym tamtego szaleństwa jest mniejsze zainteresowanie górami w okresie feryjnym. Wpływ na to może mieć jeszcze jeden zaskakujący czynnik. 

- Niektórych powstrzymał śnieg. Bo nie mają opon zimowych, bo boją się jazdy po śniegu, korków - przyznaje Karol Wagner. Ostatnio w Zakopanem rozpoczęto akcje wywożenia śniegu z miasta, bo aż tyle go napadało. Zaplanowany jest wywóz kilkuset ciężarówek załadowanych śniegiem. Emilia Glista, która współpracuje z hotelami i pensjonatami w górach przy pozyskiwaniu klientów, przyznaje w rozmowie z "Gazetą Krakowską", że regularnie dostaje pytania o warunki na Podhalu. - Mamy jednak bardzo dobre warunki śniegowe, narciarskie. Liczymy więc, że rezerwacje będą wpadać na ostatnią chwilę - uspokaja. W rezerwacjach "last minute" cała nadzieja na uratowanie sezonu.

W ostatniej chwili przybędzie gości?

- Ludzie czekają, czy śnieg będzie. Bo to, że jest teraz, nie oznacza, że będzie za dwa tygodnie - tłumaczy Karol Wagner, według którego nie jest jeszcze wykluczone, że rezerwacji przybędzie. Tendencja ostatnich lat pokazuje jednak, że Polacy dłuższe wypady feryjne planują z dużym wyprzedzeniem. - Wyjazdy na ferie w górach i nad morzem planujemy dziś średnio na dwa miesiące przed pobytem, ale jeszcze rok temu było to ok. 50 dni. Jako podróżni rozumiemy, że daje to zarówno większy wybór, jak i pozwala na większe oszczędności. Nie oznacza jednak, że osoby niezdecydowane są na straconej pozycji. Oferty ferii last minute w Polsce są dostępne, a właściciele czekają z rozpostartymi ramionami - mówi Eliza Maćkiewicz, Head of Commercial w portalu rezerwacyjnym Travelist.pl. 

Dla mieszkańców regionów, w których wkrótce rozpoczną się ferie, atrakcyjną opcją w górach jest m.in. Szklarska Poręba, gdzie ceny pakietów zaczynają się od 489 zł za noc - wynika z danych portalu rezerwacyjnego Travelist.pl. Z kolei według Rankomat.pl Szklarska Poręba jest jedną z nielicznych miejscowości w Polsce, gdzie ceny względem poprzedniego roku spadły. To mniej od 118 do 300 zł za 6 nocy. "Dobra informacja dla wybierających się do hotelu w góry jest taka, że ceny nie podskoczyły znacząco w porównaniu z poprzednim rokiem. W niektórych miejscowościach pojawiły się nawet lekkie obniżki" - zauważają eksperci.

Nie wszędzie jednak ceny nie poszły w górę. Dla przykładu tygodniowy pobyt ze śniadaniami w hotelu 3-gwiazdkowym w Zakopanem dla rodziny 2+1 to wydatek o prawie 200 zł więcej niż w ubiegłym roku. 300 zł więcej zapłaci rodzina za hotel w Zieleńcu, a 500 zł trzeba dopłacić za wypoczynek w Białce Tatrzańskiej w porównaniu z poprzednim okresem ferii. Mimo nienajniższych cen oraz niesprzyjającego kalendarza i warunków pogodowych to góry są zdecydowanie ulubionym kierunkiem Polaków na ferie zimowe. 

Polskie góry wciąż bezkonkurencyjne

- Wśród naszych użytkowników, podobnie jak rok temu, polskie góry pozostają najchętniej wybieranym miejscem wypoczynku na ferie, odpowiadając za blisko połowę rezerwacji - mówi Eliza Maćkiewicz, Head of Commercial w portalu rezerwacyjnym Travelist.pl. - Góry przyciągają stabilnością sezonu i dobrymi warunkami na uprawianie sportów zimowych - dodaje. I co warto podkreślić, mowa o polskich górach. Z danych portalu rezerwacyjnego Triverna.pl wynika, że wciąż dominują wyjazdy krajowe. Co prawda rośnie znaczenie rezerwacji zagranicznych, ale to wciąż margines. "W ubiegłym roku stanowiły one zaledwie 2 proc., dziś to już 5 proc. wszystkich rezerwacji, a ich udział w wartości sprzedaży jest jeszcze wyższy - zagraniczne ferie są bowiem wyraźnie droższe" - podaje Krzysztof Dębski, Chief Marketing Officer w Triverna.pl.

Przeczytaj też: Burza ws. stref czystego transportu. "To nie są piętnasto- czy dwudziestoletnie auta".

Więcej o: