Kilka dni temu Chiny ogłosiły oficjalne rozpoczęcie narodowego programu rozwoju zasobów kosmicznych, ambitnego projektu trwającego prawie stulecie. Według China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC), plan zakłada budowę ogromnej floty międzyplanetarnej, która ma rozszerzyć eksplorację zasobów i operacje wydobywcze na Marsie, Jowiszu, Saturnie, Merkurym i Wenus. Chińczycy rozpisali plany w tej dziedzinie na cały obecny wiek - do 2100 roku.
Plan zakłada, że w latach 2026-2030 Chiny przeprowadzą misje demonstracyjne w celu wydobycia surowców z ciał niebieskich bliskich Ziemi, aby zweryfikować wykonalność techniczną tego pomysłu. Z kolei do około 2035 roku planują utworzenie "systemu rozwoju zasobów księżycowych oraz systemu wydobycia surowców z małych ciał niebieskich" w pobliżu Ziemi, aby dostarczać surowce między Ziemią a Księżycem. Celami na rok 2050 są Mars i planetoidy pasa głównego - Chiny będą metodycznie posuwać się naprzód, od jednej planety do drugiej.
Około roku 2075 Chiny mają osiągnąć zdolność do dogłębnej eksploracji i przejść do eksploatacji zasobów Jowisza, Saturna, Merkurego i Wenus. Natomiast w roku 2100 Chiny skończą budowę stacji dostarczających surowce i będą w pełni czerpać z kosmicznych zasobów. W międzyczasie będą rozwijać infrastrukturę cyfrową na bazie kosmicznych technologii oraz walczyć ze śmieciami kosmicznymi.
Nazwa projektu pochodzi od encyklopedycznego dzieła Tiangong Kaiwu ("Wykorzystanie dzieł natury"), opublikowanego w 1637 roku. Zaangażowani w projekt naukowcy twierdzą, że czerpie on inspirację z filozofii dynastii Ming: "materiały rodzą się z natury, ludzie przetwarzają je poprzez rzemiosło." "Oznacza to, że Chiny nie tylko dążą do przywrócenia świetności dynastii Ming, ale także do rozszerzenia rejsów floty legendarnego admirała Zheng He na cały Układ Słoneczny" - pisze hongkoński dziennik.
Co ciekawe, projekt zbiega się również z ogólnokrajowym odrodzeniem zainteresowania dynastią Ming. Młodzi ludzie chętnie przyjmują stroje hanfu w stylu dynastii Ming i gromadzą się w Zakazanym Mieście, aby zrobić sobie z nimi zdjęcia. Temat ten pojawia się często w mediach społecznościowych, a filmy i seriale nawiązujące do tego okresu znowu są oglądane.
Hongkoński dziennik "SCMP" przypomina słowa Jamesa Mattisa, szefa Pentagonu za czasów pierwszej prezydentury Donalda Trumpa. Ostrzegał on, że Chiny wrócą do modelu rodem z dynastii Ming, rozszerzając swoje silne wpływy militarne, technologiczne i gospodarcze na całym świecie. Wówczas jego poglądy nie cieszyły się zrozumieniem w świecie naukowym. Kraj ten pozostawał wtedy mocno w tyle za Stanami Zjednoczonymi. Teraz jest inaczej.
Przeczytaj też: Polska naraziła się USA. To nie spodoba się Trumpowi. "Alarm dla inwestorów".