O sytuacji w komentarzu dla gazety "Bild" poinformował minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Dziennik, powołując się na źródła rządowe podał, że powiadomienie ma zostać wysłane do Komisji Europejskiej. - Rozszerzamy kontrole na granicach z sąsiadującymi krajami - kontrole graniczne są jednym z elementów naszej reorganizacji polityki migracyjnej w Niemczech - wyjaśnił Dobrindt.
Informacja została wysłana do KE, ponieważ unijne prawo nie pozwala na regularne kontrole graniczne. Zgodnie z ustalonym terminem kontrole, również na granicy z Polską, będą przedłużone do połowy września. Jak wyjaśnił minister, celem jest ograniczenie nielegalnej imigracji. Według szefa niemieckiego MSW, sprawdzanie osób, przekraczających granice, to strategiczne działanie w polityce migracyjnej rządu Friedricha Merza.
Kontrole na granicy z Polską trwają od października 2023 roku. Kanclerz Fredrich Merz chwalił w ubiegłym roku współdziałanie w tym zakresie z polskim rządem. Zapowiedział również, że kontrole nie będą trwały wiecznie i niedługo zostaną zniesione. Wytłumaczył, że współpraca z sąsiadami przynosi efekty, co sprawiło, że nielegalna imigracja wyraźnie spadła.
Niemcy pod przywództwem Fredricha Merza jeszcze bardziej zaostrzyły kontrole graniczne. Przynosi to jednak efekty. Jak podawał w połowie stycznia br. Frontex (Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej) w 2025 roku odnotowano blisko 178 tys. przypadków nielegalnego przekroczenia granicy UE. To jednak najniższa liczba od 2021 roku i mniejsza o 26 proc. niż w 2024 roku. Niepewna pozostaje natomiast sytuacja na zewnętrznych granicach Unii. - Tendencja zmierza w dobrym kierunku, ale ryzyko nie znika - stwierdził szef Frontexu Hans Leijtens. Szczególny spadek nastąpił na szlaku zachodnioafrykańskim (o 63 proc.), zachodniobałkańskim (o 42 proc.) i na wschodnich granicach lądowych z Białorusią (o 37 proc.).
Czytaj też:Rośnie fala migracji z Ukrainy. Widać bardzo wyraźną zmianę